Podsumowanie - marzec 2014

Mamy już prawie pierwszą dekadę kwietnia za nami to czas podsumować marzec. Na giełdzie mieliśmy prawdziwy rollercoaster napędzany kolejnymi doniesieniami z Ukrainy, który sprowadził nas na WIG20 z 2500 pkt pod koniec lutego, do niemal 2300 pkt w połowie miesiąca i skończył się na ~2450 pkt na koniec marca, na którym to poziomie do dzisiaj walczymy. W międzyczasie GPW wprowadziła też nowe indeksy, które zastąpiły stare i dobrze znane mWIG40 i sWIG80, od marca mamy WIG50 i WIG250. Tym samym gdy za kilka miesięcy zniknie jeszcze WIG20, zastąpiony przez WIG30, to jedynie indeks całego rynku, WIG, pozwoli nam określić kondycję polskiej giełdy na przełomie całej jej historii. Trochę szkoda tych zmian, jakoś SP500 potrafi być notowany od ponad 100 lat i nikomu nie przychodzi do głowy aby przy nim mieszać.


Zostawmy jednak dygresje na boku, portfel w tym miesiącu nieco się zmienił, NB4 podzieliłem na pół i połowę zainwestowałem w ML6, który bazuje na surowcach. Oczywiście zrobiłem to w najgorszym możliwym momencie i kilka dni później jednostki funduszu potaniały o blisko 9%. Cóż, jedni powiedzą szczęście, inni proza życia ;-). Cały czas połowę portfela stanowi QUE2, który w marcu najpierw szybciutko malał w oczach, a później powoli, mozolnie odrabiał straty. Pomimo, że indeks sporo odrobił, to nadal jestem w całkiem głębokim dołku, między innymi ze względu na ML6, ale również na słabe zachowanie małych i średnich spółek po kryzysie ukraińskim.


Najbardziej niepokoi fakt, że to może jeszcze nie koniec i jestem rozdarty co zrobić w tej sytuacji. Teoretycznie nasza giełda pokazała siłę, cofając się tylko nieznacznie po ostatniej dynamicznej korekcie Amerykanów w poniedziałek, a dzisiaj większą część z tych strat odrobiła, ale tutaj znowu do gry wchodzą wieczorne pogłoski o czołgach na granicy Rosji i Ukrainy, co spowodowało dynamiczne umocnienie jena (Amerykanie specjalnie się tym faktem nie przejęli) i nie wiadomo czy jutro rano znowu na GPW nie pojawi się kolor czerwony. Trudno mi w tej chwili zbudować jakąś wartą uwagi strategie i kto wie czy nie skończy się na arbitrażu z QUE2 i 3 w głównym scenariuszu i zostawioną pozycją na ML6.

To temat do bacznej obserwacji, tym bardziej, że wyniki z ostatnich miesięcy załamują i nawet za bardzo nie mam ochoty wyciągać z Skandii kwoty wolnej, bo z wpłaconych przez ostatnie 12 miesięcy 3700 PLN, zostało teraz nieco ponad 3300 PLN ;-). Zwiększyłem też od kwietnia składkę o standardowe 5% do niespełna 320 PLN, które dalej będę co miesiąc grzecznie wpłacał na rachunek, zastanawiając się co robić dalej.

Wartość portfela cały czas się waha w okolicach wartości podanych po prawej stronie, strata ponad 12% po 6 latach i ponad 2700 PLN (13,5%) pobranych opłat to wartości, które nie mogą napawać optymizmem, ale to jeszcze nie oznacza, że nie uda się odnieść sukcesu w długim terminie, na pierwsze poważne podsumowania przyjdzie czas po 10 latach.

W kwietniu mija 6. rocznica polisy, nie ma niestety czego świętować, może tylko kolejne zdobyte doświadczenia, ale martwi mnie trochę fakt, że nie udaje mi się wyciągać z nich wniosków. Może kwiecień będzie bardziej łaskawy i poprawi nieco morale.

Jeśli chodzi o samego bloga, to też ostatnio stanął nieco w miejscu, tutaj mogę tylko winić siebie i nie mogę mieć żadnych wymówek, ale cieszy, że nadal tematy takie jak BZ WBK z promocją 700 PLN czy Credit Agricole z 1000 PLN mają mniejsze lub większe zainteresowanie, skoro nie idzie zarabianie na rynku, to można przynajmniej nieco sobie dorobić kosztem banków ;-).
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

0 komentarze:

Prześlij komentarz