Tankuj korzyści, ograniczaj straty

Początkowo wpis miał traktować tylko o nowej promocji Toyota Banku, w ramach której można zgarnąć całkiem niezłą lokatę na 2.75% oraz dodatkowo nawet 110 PLN premii, ale korzystając z okazji chciałbym poruszyć też nieco inny temat. Skoro jednak wpis zaczyna się od "tankowania korzyści" to zobaczmy najpierw co takiego oferuje nam Toyota Bank.


Organizatorem promocji jest Agora, która wcześniej przeprowadziła już kilkanaście takich akcji, a najsłynniejszą jest chyba sławna Lokata Happy w Idea Banku. Zasady są bardzo proste i w zasadzie sprowadzają się do kilku punktów:

1. Premię w wysokości 100 PLN otrzyma każdy nowy klient Toyota Banku, przy czym "nowy klient" to osoba, która nie posiadała w banku konta po 7 kwietnia 2015 roku. Aby otrzymać bonus wystarczy założyć konto i lokatę "Plan depozytowy na 100 dni" na kwotę minimum 10 000 PLN i utrzymać ją przez minimum 70 dni (zerwanie lokaty przed okresem jej zapadalności powoduje utratę odsetek). Lokata trwa 100 dni, a możemy otworzyć ich aż 7, co przy dosyć atrakcyjnym oprocentowaniu 2.75% w skali roku, nie jest wcale złym pomysłem.

2. Premię w wysokości 50 PLN otrzyma każdy obecny klient Toyota Banku, który założy lokatę "Plan depozytowy na 100 dni" na kwotę minimum 10 000 PLN i zrobi to z nowych środków, które będą nadwyżką nad saldo klienta na dzień 27 stycznia 2016. Dodatkowo taki klient musi utrzymać saldo z 27 stycznia 2016 przez kolejne 30 dni i utrzymać lokatę przez minimum 70 dni, a najlepiej oczywiście 100 dni, bo inaczej nie dostaniemy odsetek.

3. Dodatkowo premię 10 PLN można otrzymać po zarejestrowaniu się w promocji "Tankuj korzyści do pełna", co pozwala otrzymywać pod pewnymi warunkami (o nich nieco niżej) zwrot za płatności kartą na stacjach benzynowych. Rejestracji można dokonać na stronie http://toyotabank.pl/tankuj-korzysci/, a należy to zrobić po założeniu konta do dnia 28.03.2016.

Wszystkie premie zostaną wypłacone najpóźniej do końca czerwca 2016 roku, czyli dopiero za 4 miesiące, co też trzeba mieć na uwadze.

Klikając w powyższy banner korzystasz z mojego linku partnerskiego, zakładając przy jego użyciu konto pozwalasz mi na uzyskanie dodatkowego wynagrodzenia od organizatora całej akcji.


Jak skorzystać z promocji?


Aby otrzymać premię należy wykonać kilka podstawowych kroków w terminach podanych w punktach poniżej.

1. Do dnia 29 lutego 2016 należy wejść na stronę http://tankujkorzysci.zpremia.pl i zarejestrować swój adres email zgadzając się przy tym na wykorzystanie go w celach marketingowych.
2. Na podany adres przyjdzie link aktywacyjny, który potwierdza nasze uczestnictwo w promocji i pozwala zalogować się do aplikacji, w której albo zakładamy nowe konto, albo podajemy dane swojego obecnego konta w Toyota Banku.
3. We wniosku o założenie konta musicie zgodzić się na cały marketing od Toyota Banku, przez email, SMS i telefon, jest to niestety warunek konieczny jeśli chcecie otrzymać premię.
4. Po rejestracji w ciągu dwóch dni roboczych skontaktuje się z wami pracownik banku, który potwierdzi złożenie wniosku i umówi kuriera z dokumentami do podpisu.
5. Po potwierdzeniu założenia konta, które otrzymacie SMSem, można zalogować się na konto i do dnia 28 marca 2016 należy otworzyć przynajmniej jedną lokatę "Plan depozytowy na 100 dni" na kwotę minimum 10 000 PLN. Teraz wystarczy już tylko utrzymać lokatę przez minimum 70 dni, i 100 PLN będzie wasze.

Premia wypłacana jest na konto w Toyota Banku, dlatego należy je utrzymać przynajmniej do końca czerwca 2016. Podobno warto to zrobić, bo bank sugeruje, że w tym roku nie jest to ostatnia promocja, a ta pokazuje, że doceniani są nie tylko nowi, ale także starzy klienci.

Na co trzeba uważać?


Gdzie jest haczyk? Haczyk to konieczność założenia Konta Jedynego, które nie jest darmowe, kosztuje 2,49 PLN/miesiąc, chyba, że wydamy kartą wydaną do tego konta minimum 400 PLN (opłata i tak jest pobierana, ale do 10. dnia następnego miesiąca zwracana jeśli spełnione będą powyższe warunki). Dodatkowo do konta dorzucane jest w tej chwili darmowe ubezpieczenie Assitance (motoryzacyjne i medyczne), którego posiadanie pewnie nie zaszkodzi. Sama karta jest darmowa i pozwala na 3 darmowe wypłaty z bankomatów w kraju (kolejne kosztują 4,5 PLN).

Moneyback za płatności na stacjach benzynowych


Poza premią za lokatę i przystąpienie do programu "Tankuj korzyści do pełna", można otrzymać jeszcze moneyback w wysokości nawet 10% za płatności wykonane na stacjach benzynowych. Nie jest to jednak takie proste, bo mamy aż 4 progi i różne wymagania do spełnienia.


To o co można realnie powalczyć to pewnie pierwszy próg, czyli 5% zwrotu, bo niestety płatności na stacjach do limitu transakcji się nie wliczają. Warunek depozytów spełniony jest przez nasz Plan depozytowy, a saldo rachunku w wysokości 1000 PLN średnio przez cały miesiąc można chyba przeboleć. Maksymalna wartość premii to 50 PLN miesięcznie.

I tu dochodzimy do jeszcze jednej szansy na nagrodę, a mianowicie jeśli do 31 sierpnia 2016 roku będziecie mieli przynajmniej 3 miesiące, w których dostaniecie zwrot za paliwo, to możecie przystąpić do konkursu, w którym do wygrania są kamery GoPro Hero 4 Silver, tablety i książki. Poza wyżej wymienionym warunkiem trzeba jeszcze pomyśleć nad hasłem promującym ofertę Toyota Banku i zapisać je w aplikacji Agory.


Podsumowanie, czyli ograniczaj straty


Jak dobrze zauważył to wcześniej AppFunds, Toyota Bank może sobie pozwolić na takie promocje, bo jest to na tyle mały bank (nieco ponad 1,2 mld aktywów), że nie obejmie go podatek bankowy, który od lutego zaciąży już na wynikach wszystkich dużych banków. Dlatego też nie powinno was dziwić, że wszystkie banki od jakiegoś czasu podnoszą przeróżne opłaty albo dodają nowe.

Jest to zatem idealny czas aby zrobić sobie rachunek sumienia posiadanych kont i zdecydować, które z nich zamknąć, aby czasami opłaty nie pożerały nam zysków jakie mamy z wszelkiego rodzaju promocji. W swoim zestawie kont znalazłem aż 3, które już zamknąłem, albo niedługo zamknę z tego właśnie powodu i mogę domniemywać, że wielu z was może zrobić to samo z podobnych przyczyn.

Zamierzam pożegnać się z bankiem Credit Agricole, który miesiąc temu wypłacił mi ostatnią premię, za płatności kartą z tzw. saverem (odkładanie końcówek płatności kartą na konto oszczędnościowe) i tym samym przez półtora roku wypłacił niemal 1000 PLN premii (zabrakło mi kilku złotych w jednym miesiącu). Ten sam los czeka iKonto w BNP Paribas, który w styczniu wypłacił ostatni raz zwrot za płatności w PayU. Teraz utrzymywanie tego konta nie ma już praktycznie sensu, tym bardziej, że zgodnie z trendem, rosną na nim opłaty. Wreszcie trzecie to Konto Godne Polecenia w BZ WBK jeszcze z czasów promocji 700 PLN.

Nota bene, sami przyznacie, że jeszcze 2-3 lata temu banki znacznie hojniej rozdawały gotówkę i na tle wyżej wymienionych, 100 PLN od Toyota Banku wygląda kiepsko, ale z drugiej strony w czasach gdy trudno znaleźć konto oszczędnościowe oprocentowane wyżej niż 2% czy lokatą na 3%, to nawet taka oferta jest warta zainteresowania.

Osobiście zamierzam skorzystać z tej promocji i wszystkim którzy zdecydują się zrobić to samo korzystając z mojego linka afiliacyjnego serdecznie dziękuję, a resztę zapraszam do lektury kolejnych wpisów.

Wreszcie płatność telefonem na jaką czekałem

O płatnościach telefonem pisałem na blogu już kilka razy, mogę chyba nazywać siebie technologicznym geekiem, bo uwielbiam nowe technologie, a te związane z płatnościami mobilnymi są mi szczególnie bliskie. Prób implementacji mieliśmy kilka na przestrzeni ostatnich lat, ale wiele wskazuje na to, że dopiero teraz czeka nas na tym polu mała rewolucja, która do kilku banków w Polsce już trafiła.

Płatności telefonami były możliwe od czasu pojawienia się technologi NFC w smartfonach, najpierw tzw. bezpieczny element był częścią karty SIM, co wiązało się z tym, że aby płacić telefonem konieczne było podpisaniem umowy z konkretnym bankiem i konkretnym operatorem komórkowym, to nie mogło się udać. Później była niezła próba Biedronki w postaci aplikacji iKasa, technologia ta cały czas funkcjonuje, ale po wprowadzeniu w sieci sklepów terminali kartowych, została praktycznie zmarginalizowana.

Dzisiaj karierę robi HCE, technologia o której szerzej pisałem jeszcze pod koniec 2014 roku. Pierwszy wprowadził ją bank Pekao, ale była nieco kulawa bo wymagała ciągłego połączenia z siecią internet, bez tego płatność nie była możliwa. W drugiej połowie zeszłego roku płatności HCE wprowadził bank BZ WBK oraz Getin Bank, a 2 tygodnie temu do tego grona dołączył PKO BP.

Z pierwszymi dwoma bankami nie mam za wiele wspólnego, ale jak tylko HCE pojawiło się w Getin Banku, to postanowiłem tę funkcję przetestować, niestety bez powodzenia. Nie udało się aktywować aplikacji z powodu jakiegoś problemu z konfiguracją telefonu i do dzisiaj mam tylko wirtualną kartę NFC w systemie banku, a możliwości płatności nie ma.

Teraz gdy usprawnioną technologię HCE (płacić można nawet bez połączenia z internetem, a także bez pinu dla transakcji o wartości poniżej 50 PLN, podobnie jak zwykła kartą płatniczą) pokazało PKO BP, to też długo nie czekałem i już drugiego dnia dostępności usługi aktywowałem sobie płatności mobilne w aplikacji IKO.

Jeśli chcecie korzystać z aplikacji IKO i płatności NFC, to teraz możecie założyć Konot za Zero, które jest darmowe pod warunkiem wykonania płatności kartą na kwotę 300 PLN w miesiącu. Robiąc to z powyższego linku wynagradzacie autora bloga.

Tak wiem, bieda aż piszczy ;-)

To co trzeba przyznać PKO BP, pomimo tego, że jest bardzo konserwatywny z niskim oprocentowaniem lokat, wysokimi opłatami i ogromną rzeszą klientów, to bardzo dobrze radzi sobie z adaptacją nowinek technologicznych. Aplikacja IKO rozwijana od kilku lat ewoluuje w bardzo dobrym kierunku, a przy tym jest intuicyjna. Uruchomienie usługi płatności mobilnych w telefonie wyposażonym w NFC trwa maksymalnie 5 minut, wystarczy, że posiadamy w banku jakąkolwiek kartę płatniczą VISA. PKO BP zamiast tworzyć wirtualną kartę, podpiął płatności NFC do zwykłego "plastiku" co ma swoje zalety np. pozwala "nabijać" konieczny limit płatności na jednej karcie.



W tej chwili aplikacja IKO współpracuje tylko z kartami VISA, ale w przyszłości powinny pojawić się też karty MasterCarda. Co ciekawe, na wyciągu z terminala płatniczego nr karty jest nieco inny gdy płacimy telefonem, ale w systemie banku, transakcje telefonem czy kartą są nie do odróżnienia.

To co jest najlepsze, to fakt że praktycznie nie musimy nic robić, telefon wystarczy przyłożyć do czytnika kart, nie trzeba uruchamiać aplikacji IKO, wpisywać PINu czy uruchamiać internetu. Płatność trwa tyle co płatność zbliżeniowa kartą. Jeśli o mnie chodzi, to jest to na co cały czas czekałem i wygląda na to, że wreszcie w 2016 roku, 4 lata po uruchomieniu pierwszych płatności mobilnych w technologii SIM, się tego doczekałem.

Niestety (zawsze jest jakieś ale), w przyszłości może pojawić się jeden mały problem, system Android (póki co tylko ten system obsługuje płatności HCE i to dopiero od wersji 4.4) wybiera sobie domyślną aplikację do płatności HCE, więc jak za kilka tygodni do swoich aplikacji mobilnych płatności HCE dodadzą takie banki jak Millenium, Alior czy mBank, dla niektórych z nas może się to okazać kłopotliwe. Niestety nie ma jeszcze sposobu na szybkie przełączanie i wybieranie, którą kartą chcemy zapłacić. Domyślam się, że dla większości z was nie będzie to problemem, bo mało kto kolekcjonuje konta w bankach, ale potencjalnie jest to kolejny problem do rozwiązania.

Jakby jednak nie patrzeć, Amerykanie mogą cieszyć się swoim Apple Pay, podczas gdy my w Polsce mamy jako jedni z pierwszych na świecie wsparcie dla HCE, które pozwala płacić telefonem w ponad 80% punktów handlowych w Polsce wyposażonych w terminale płatnicze (niemal wszystkie, które obsługują płatności bezstykowe). Mi ten kierunek bardzo się podoba, a z płatności HCE zamierzam często korzystać. Teraz sytuacje gdy zapomnieliście portfela i musieliście zostawić cały koszyk zakupów w sklepie będą zdarzać się jeszcze rzadziej, bo chyba nikt z nas nie zapomina telefonu, a HCE w niedalekiej przyszłości wdroży jeszcze kilka dużych banków.

Ile wynosi sprawiedliwy kurs franka?

Niemal dokładnie rok temu, 15 stycznia 2015 roku, SNB, czyli narodowy bank Szwajcarii ogłosił, że przestaje osłabiać własną walutę i nie będzie więcej bronił kursu wymiany w stosunku do Euro, który wynosił około 1,2 CHF za 1 euro. Czym to się skończyło chyba wszyscy pamiętają, sam popełniłem w tym czasie 3 wpisy na ten temat, z perspektywy czasu patrząc dosyć emocjonalne i pewnie niepotrzebnie podsycone oburzeniem. Najsmutniejszy jest jednak fakt, że z opisywanych wtedy propozycji rozwiązania kryzysu franka, do dzisiaj żadna nie została zrealizowana...

Frank co prawda nadal jest bardzo daleko od poziomu ponad 5 PLN, w którym oscylował przez kilka godzin jeszcze rok temu, ale nie da się zaprzeczyć temu, że przez ostatnie 12 miesięcy złotówka nie ma najlepszej passy i kursy obcych walut rosną. Nie pomaga temu rozrzutna polityka i gry wojenne prowadzone przez agencje ratingowe, więc wiele wskazuje na to, że problem frankowiczów może wkrótce znowu stać się bardzo palący.


Na ratunek śpieszy jednak nasz Prezydent, który wreszcie w zeszły piątek wypuścił projekt ustawy mający pozwolić na rozwiązanie swoistego impasu. Po drodze propozycji było dużo, ale żadna nie była w takiej formie jak ta aktualna, która moim skromnym zdaniem jest dosyć skomplikowana dla przeciętnego obywatela. W mediach karierę robi przekaz o sprawiedliwym kursie franka, problem tylko w tym, że nikt go nie podaje, bo jak się okazuje, każdy posiadacz kredytu frankowego będzie go musiał sobie wyliczyć sam. Jak to zrobić?


Jak policzyć kurs sprawiedliwy?


Należy użyć formularza przygotowanego przez Kancelarię Prezydenta, wpisujemy tam 5 wartości, na podstawie których magiczna formuła podaje nam kurs sprawiedliwy. Na jakiej podstawie jest on wyliczany to jeszcze opisze poniżej, najpierw zajmijmy się jednak samym wyliczeniem, bo pewnie wielu czytelników jest tym bardzo zainteresowanych. Formularz możecie pobrać np. tutaj, wypełniacie samodzielnie tylko zielone pola, czyli marżę swojego kredytu, jego wielkość początkową, liczbę rat oraz rok i miesiąc, w którym kredyt został uruchomiony. Na tej podstawie w niebieskich polach pojawi się wam ten mityczny "kurs sprawiedliwy" oraz warunki, na jakich będziecie spłacali w banku resztę swojego zobowiązania, już w złotówkach.

I teraz najciekawsze, biorąc pod uwagę taki sam kredyt, na 300 000 PLN, na 25 lat z marżą 1%, ale wzięty w sierpniu 2008 lub w sierpniu 2010 roku, w pierwszym przypadku kurs sprawiedliwy wyniesie 2,38 PLN, a w drugim już 3,75 PLN (!!!). To jeszcze nic, ten kto wziął taki sam kredyt w sierpniu 2008 roku ale tylko na 15 lat, będzie miał kurs sprawiedliwy na poziomie 1,81 PLN, ale tutaj mamy swoisty bezpiecznik, który nie pozwala aby kurs sprawiedliwy był niższy od kursu zaciągnięcia zobowiązania. Zachęcam aby samemu się trochę tym arkuszem pobawić i posprawdzać różne scenariusze.

Jaka jest zatem metodologia? Otóż projekt prezydenta przewiduje zrównanie kosztów kredytu walutowego z takim samym kredytem złotowym. Czyli mając założone 300 000 PLN na 25 lat z marżą 1%, wyliczamy ile klient zapłaciłby rat gdyby wziął kredy w złotówkach, później porównujemy to z tym co zapłacił już w frankach i różnicę doliczamy (zazwyczaj będzie to kwota dodatnia) do teoretycznego zadłużenia w złotówkach i dzielimy tę kwotę przez pozostałą wartość kredytu w frankach szwajcarskich. W ten sposób uzyskujemy tzw. kurs sprawiedliwy. Od momentu przeliczenia, klienci spłacają kredyt złotówkowy z takimi samymi parametrami, czyli marżą i czasem kredytowania.

To jeszcze nie wszystko, prezydencka ustawa daje możliwość ubiegania się o zwrot zapłaconych spreadów walutowych, czyli jeśli bank naliczał wam między styczniem 2000 roku, a sierpniem 2011 roku spread wyższy niż kurs średni NBP przy płatności rat w PLN, to teraz odda wam różnice, odejmując ją od kwoty zadłużenia w PLN już po przeliczeniu, a jeśli będzie to kwota większa niż dług, to bank będzie zobowiązany oddać gotówkę. Od sierpnia 2011 banki zobowiązane są do przyjmowania płatności w walucie kredytu na wniosek klienta, stąd też to ograniczenie czasowe. Biorąc pod uwagę, że rekordziści tacy jak Getin czy Millenium mieli spread na poziomie 7, 8 czy nawet 10%, to niektórzy zyskają całkiem sporo.

Więcej szczegółów na temat samego projektu znajdziecie np. tutaj.

Komentarz


Z jednej strony projekt prezydenta wydaje się uczciwy, frankowicze nic nie zyskają w stosunku do osób, które wzięły kredyt w złotówkach i nie można rościć sobie o to specjalnie pretensji. Z drugiej jednak strony, całkowicie zdjęto z tych ludzi ryzyko, które mniej lub bardziej świadomie podjęli sami i z którym powinni się liczyć. Jeśli taka ustawa miałaby wejść w życie, to powinna zawierać jeszcze paragraf, w którym zabrania się w Polsce udzielania kredytów walutowych, bo nikt mnie przecież nie zapewni, że taka sytuacja nigdy się w przyszłości nie powtórzy. Ba może podobną ofertę powinni dostać też Ci, którzy wzięli kredyt w Euro albo USD? O nich się nie mówi, bo takich osób jest znacznie mniej.

Druga strona medalu to nasz sektor bankowy. Rozumiem oczywiście, że sympatycy partii rządzącej najchętniej "banksterów" widzieliby na kolanach, cieszą się jak to bankom się dostanie za swoje za sprawą nowego podatku, a w dalszej perspektywie i za frankowiczów. Ale czy ktoś zadaje się sobie pytanie, czy te 30 czy nawet 50 mld PLN, które ma podobno kosztować projekt prezydenta, nie wpłynie na stabilność sektora? Czy w sytuacji gdy upadają SKOKi włączone w ostatniej chwili do BFG oraz SK Bank, gdy BFG jest nadwyrężony, czy któryś z najbardziej zagrożonych banków nie pęknie? Nie chce wskazywać palcami na kandydatów, ale osobiście zaczynam mieć pewne obawy co do lokowania środków w kilku instytucjach finansowych, które dają najlepszy procent, bo na gwałt potrzebują gotówki.

O tym, że ostatecznie za te wszystkie rzeczy i tak zapłacą klienci banków w wyższych opłatach już nawet nie będę się rozwodził, bo każdy kto śledzi taryfy opłat i prowizji w swoim banku już to dawno dostrzegł. Rosnące marże w warunkach niskiego WIBORU nie są jeszcze tak dotkliwe, ale nie zazdroszczę tym, którzy swoje własne M będą w najbliższym czasie kupować na kredyt, a wraz z nimi dostanie się pewnie i deweloperom, chociaż po nich też pewnie nikt nie będzie płakał, takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Problem tylko w tym, że to zalążek potencjalnie dużego kryzysu, którego ryzyko realizacji powinno się minimalizować, a nie zwiększać.

Podsumowanie miesiąca i roku - grudzień 2015

Zaraz będzie połowa stycznia, więc najwyższa pora aby podsumować grudzień i cały zeszły rok dla blogowego portfela. Grudzień był istną karuzelą na GPW, zaczęło się od kontynuacji listopadowych spadków, później nastąpiło krótki odreagowanie, ale jak się skończyło to wszyscy już pewnie dobrze wiecie. WIG20 był wczoraj na najniższym poziomie od 2009 roku i szczerze powiedziawszy próżno szukać pozytywnych sygnałów.

Na dobre zacięła się chińska maszynka, która w każdej chwili może się zatrzymać na dobre, choć z pewnością tamtejsze władze tak szybko się nie poddadzą. Taniejąca ropa, która jest już wyraźnie niżej niż w ekstremum kryzysu finansowego w 2008 roku rujnuje producentów tego surowca, choć o tym nie mówi się jeszcze głośno w mediach. Nie chodzi tu też tylko o całe Państwa takie jak Rosja czy Wenezuela, ale także o prywatne firmy wydobywcze, między innymi w USA, które zajmują się produkcją surowca z łupków, a dla których obecne ceny nie pokrywają kosztów wydobycia.

Sytuacji nie poprawia aktualnie rządząca partia, podatek bankowy, podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, który według ostatnich doniesień ma objąć również sklepy internetowe, ale tylko te zarejestrowane w Polsce (aż żal to komentować jak wspierany jest polski handel) i kolejne obciążenia, które ciążą kursom spółek energetycznych za sprawą spodziewanej "zrzutki" na ratowanie kopalń. W takich warunkach trudno myśleć o inwestowaniu na giełdzie, a raczej bardziej o ochronie kapitału.

Jeśli zaś chodzi o blogowy portfel, rok temu jego wartość była wyraźnie wyższa niż dzisiaj. Składa się na to jednak w głównej mierze saldo wpłat i wypłat, w 2015 roku wypłaciłem z portfela 5000 PLN wolnych środków, a przez 12 miesięcy wpłaciłem nieco ponad 3950 PLN. Różnica to 1050 PLN, a różnica w wartości portfela to 1600 PLN. Generalnie wszystko się zgadza, bo przez 12 miesięcy zapłaciłem też 614 PLN opłat.

Grudzień 2014
W tym roku będzie pewnie podobnie i niedługo wypłacę część środków z rachunku, bo trzymanie ich w Skandi nie ma większego sensu. Jeśli zaś chodzi o sam portfel, to od początku stycznia dokonuje w nim małych korekt, całkowicie pozbyłem się już HSBC1 (Chiny), który nie ma przed sobą świetlanej przyszłości i nawet dołująca złotówka za wiele tutaj nie pomaga (fundusz denominowany jest w USD). Podobnież zamierzam zredukować zaangażowanie w HSBC2, czyli małych spółkach z europejskich parkietów, a w dalszej kolejności na naszym parkiecie (z naciskiem na MiSie). QUE2 to hazardowa zagrywka za niewielką kwotę, choć nie wykluczam, że za jakiś czas WIG20 po takich spadkach może być całkiem atrakcyjnym celem inwestycyjnym, ale do tego potrzebny jest jakiś sygnał kupna i wyczerpanie się złych wiadomości.

Grudzień 2015
Styczniowa wpłata w całości zasiliła konto fundusz ML5, złoto zaczyna wyglądać coraz ciekawiej i być może w przyszłości też część portfela powędruje do tego funduszu, na pewno dowiecie się o tym z bloga, który pomimo, że nie jest zbyt często aktualizowany, to jednak nadal będzie działał i nie zamierzam go definitywnie porzucać. Postanowień noworocznych nie robię, ale postaram się w tym roku napisać nieco więcej niż w poprzednim, bo tematów nie brakuje, ale czasu na ich opisanie to już owszem.

Mam nadzieje, że dla waszych finansów rok 2015 znacznie lepszy i możecie pochwalić się dużymi plusami, do czego serdecznie zachęcam w komentarzach.

Podsumowanie miesiąca - listopad 2015

Listopad za nami, nie można powiedzieć aby to był miesiąc nudny, ale nie będę tutaj poruszał tematów politycznych, pomimo tego, że mają one też wpływ na to co dzieje się na polskiej giełdzie. I bez tego nie brakuje nam atrakcji jak dzisiejsza konferencja Mario Draghiego, prezesa EBC, po której EURUSD wystrzelił do góry jak z procy, a w ślad za nim kurs EURPLN wzrósł do 4,33 PLN, a USDPLN spadł wyraźnie poniżej granicy 4 PLN. Czy to tylko chwilowe zachwianie trendu czy coś poważniejszego okaże się za 2 tygodnie, gdy swoją decyzję dotyczącą stóp procentowych podejmie FED.

Patrząc na polską GPW rzuca się przede wszystkim w oczy wielka słabość głównego indeksu, WIG20 wybija kolejne dołki, w listopadzie spadek sięgnął niemal 10%, a od początku roku jest to już prawie 20%. Indeks po przełamaniu bariery 2000 pkt i wyłamaniu się dołem z blisko trzyletniej konsolidacji szybko zmierza coraz niżej i patrząc na prostą geometrie, zasięg spadku może sprowadzić go nawet do 1750 pkt. Indeks dzisiaj zatrzymał się na wartości 1867 pkt, czyli potencjał spadkowy wynosi jeszcze około 6%. Taki obrót sprawy skusił mnie do zakupu za grudniową wpłatę jednostek funduszu QUE2 (Quercus lev), który odwzorowuje ruch WIG20 z podwójną dźwignią. Większego zaangażowania nie planuje, przynajmniej do czasu jakichkolwiek oznak zahamowania trendu. Inwestorzy długoterminowi powinni też chyba w tej chwili pomyśleć czy nie jest to np. dobry moment aby dokupić do portfela kilka spółek dywidendowych lub ETF na WIG20.

Spadki na GPW są bardzo wybiórcze i dotyczą głównie indeksu WIG20, który cierpi przez spadające kursy akcji banków, PZU, spółek energetycznych oraz KGHM. Wszystko oczywiście za sprawą kolejnych pomysłów rządzących, wśród których mamy podatek bankowy (dzisiaj podano jego wysokość, 0,39% od aktywów powyżej 4 mld PLN, płatne co miesiąc). Ubezpieczyciele zapłacą jeszcze więcej (0,5%), a w rezultacie jeszcze więcej zapłacimy my... Z punktu widzenia rynku ważny jest jednak fakt, że te informacje już są potwierdzone i przynajmniej w teorii już są w cenach, teraz powinniśmy mieć jakieś odreagowanie.

Warto też zwrócić uwagę, że w tym samych czasie indeksy małych i średnich spółek traciły tylko nieco ponad 3%, co widać też po wycenie jednostek funduszy jakie posiadam w portfelu. Zarówno UniKorona (UNK6) jak i Noble Bank (NB4) stoją praktycznie w miejscu, co przy tak słabym polskim parkiecie jest dobrą wiadomością. Portfel napędza w tej chwili głównie osłabienie złotówki do Euro i USD, a także dobre wyniki europejskich parkietów (do dzisiaj, DAX stracił ponad 3% gdy okazało się, że nie będzie zwiększenia europejskiego QE). Tym samym portfel w listopadzie wyszedł na zero (zarobił na kolejne 50 PLN opłaty ;-)). A skoro już o opłatach, kolejni ubezpieczyciele zgodzili się obniżyć opłaty likwidacyjne w swoich polisach UFK, Skandia nadal się twardo trzyma ale pewnie za jakiś czas i na nią przyjdzie pora...


Wartość po prawej stronie bloga jest nieco wyższa, bo doliczyłem tam już składkę za grudzień, która wpłynęła na konto Skandi wczoraj. Generalnie portfel nie wygląda źle, większych zmian w grudniu nie planuje, oczywiście pod warunkiem, że nie będzie też jakichś drastycznych wydarzeń, których zaplanować się nie da. Sytuacja na pewno nie jest komfortowa, bo w dzisiejszych czasach daleko jesteśmy od spokoju, terroryzm zagląda do Europy, USA zaczyna przebąkiwać o interwencji lądowej w Syrii, a kryzys związany z imigrantami tylko chwilowo przycichł.

Z drugiej strony inwestowanie w obligacje i bony pieniężne mija się nieco z celem przy tak niskich stopach procentowych, co też widać chociażby po wycenie UNK4, który stoi w miejscu od pół roku i nie jest w tym odosobniony. Hossa na tym rynku skończyła się już jakiś czas temu i teraz trzeba szukać kolejnych pomysłów inwestycyjnych. Patrząc na poniższą grafikę, teraz kolej na akcje. Niestety nie widać tego na GPW, a i zachodnie parkiety nie napawają wielkim optymizmem.

Konto za darmo? Tak, ale pod pewnymi warunkami

Od mojego poprzedniego zestawienia darmowych rachunków bankowych minęło już kilka dobrych miesięcy, a wpis ciągle cieszy się sporą popularnością, dlatego też postanowiłem nieco odświeżyć te informacje, bo sytuacja na rynku bankowym od lutego tego roku zmieniła się bardzo znacznie. Nastąpiła nie tylko konsolidacja (kilka dni temu np. z rynku zniknął Meritum Bank, który został wchłonięty przez Alior Bank), ale też znacznie zmieniła się oferta, bo dzisiaj już tylko jeden, jedyny bank na rynku oferuje darmowe konto bez żadnych gwiazdek i warunków.


Nie oznacza to jednak, że wszędzie trzeba za konto zapłacić, banki nadal bardzo chętnie dadzą nam darmowy rachunek i kartę do niego jak tylko spełnimy szereg warunków, głównie związanych z wpływami i wydaniem konkretnej kwoty za pomocą dołączonej do rachunku karty. Mało tego, nie spełnił się też czarny scenariusz, że nowe regulacje związane z spadkiem opłaty interchange zlikwidują wszelkiego rodzaju promocje, w których to banki płacą nam. Promocji nie brakuje, a wiele z nich dostępnych jest nie tylko dla nowych, ale także dla obecnych klientów. Wygląda na to, że bankowcy zaczęli doceniać swoich klientów, a nie skupiają się już tylko na tym, aby pozyskać nowych.

O tym, że warto poszukać taniego, jeśli nie darmowego rachunku bankowego nie trzeba chyba nikogo przekonywać, według analiz NBP w pierwszym półroczu bieżącego roku średni miesięczny koszt prowadzenia rachunku bankowego w 18 monitorowanych instytucjach wyniósł 3,6 PLN. Do tego trzeba doliczyć średnio 3,7 PLN za kartę i to tylko pod warunkiem, że nie wypłacimy nią pieniędzy z "obcego" bankomatu. W sumie daje to nieco ponad 87 PLN rocznie. Możemy się zgodzić, że jest ktoś posiada jeden rachunek to nie są to takie zawrotne pieniądze, ale jak mamy już ich 3 bo np. jeden oferuje niezłe oprocentowanie depozytów, drugi moneyback za płatności kartą, a trzeci dostaliśmy w pakiecie z kredytem hipotecznym, to kwota może być znacznie większa.

Jak został stworzony poniższy ranking?


Aby uszeregować jakoś obecnie dostępne oferty musiałem przyjąć pewne założenia, które pozwalają obiektywnie uszeregować wszystkie oferty. Najważniejszym argumentem jest oczywiście brak kosztów prowadzenia rachunku i opłat za kartę płatniczą, a w dalszej kolejności kwota przelewu/obrotu kartą, która pozwala na uzyskanie zwolnienia z opłat. W sytuacjach remisowych brałem pod uwagę dodatkowe korzyści jak chociażby wszelkiego rodzaju premie. Wydaje mi się, że to dosyć przejrzyste warunki.

Zanim przejdziemy do rankingu, lojalnie uprzedzam, że część z poniższych linków kierujących na strony banków/wniosków o założenie konta to tzw. linki afiliacyjne. Jeśli z nich skorzystacie to sieć afiliacyjna wypłaci mi określone wynagrodzenie. Nie oznacza to jednak, że jest to tekst sponsorowany, bo żadna instytucja finansowa czy afiliacyjna nie miała wpływu na kształt samego rankingu.

Konta darmowe bezwarunkowo


W poprzednim zestawieniu mieliśmy 3 takie konta, obecnie zostało już tylko jedno, a jest to konto w Banku Smart. Warunki pozostają niezmienne praktycznie od startu banku, czyli nadal mamy w pełni darmowe konto i kartę, a do tego również przelewy i wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce. Trudno w tej chwili o lepsze warunki. Dodatkowym plusem jest konto oszczędnościowe Smart Procent, które przynajmniej do 17.11.2015 płaci 3% odsetek do kwoty 50 000 PLN (2.8% dla starych klientów). Jedynym minusem może być nieco uciążliwy interfejs banku czy brak placówek, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Zalety:
+ Konto, karta i wypłaty z wszystkich bankomatów za 0 PLN
+ Konto oszczędnościowe Smart Procent - 3% - do 17.11.2015

Wady:
- Brak placówek bankowych
- 5 PLN za usługę polecenia zapłaty

>>> Smart Konto - więcej informacji na stronie banku <<<

Konta darmowe po spełnieniu określonych warunków

BZ WBK - Konto Godne Polecenia z premią 100 PLN

Promocja jest już zakończona!

BZ WBK ze swoim Kontem Godnym Polecenia jeszcze rok temu zaliczał się do pierwszej grupy, później wprowadzono opłatę za kartę w wysokości 7 PLN, której nie da się uniknąć. Jeśli wtedy zamknęliście rachunek w tym banku, to warto zastanowić się czy nie wrócić na stare śmieci. Obecna promocja, poza premią w wysokości 100 PLN gwarantuje również brak opłat za konto i kartę aż do 30.06.2017 roku, czyli przez kolejne 19 miesięcy. Gdyby nie warunek konieczny do spełnienia aby otrzymać premię, to można by to konto z powodzeniem wrzucić do pierwszej kategorii razem z Bankiem Smart.

Dodatkową zaletą jest również oprocentowanie rachunku na poziomie 4% przez okres trwania promocji (do 30.06.2017) dla kwoty do 4000 PLN (gdy mamy więcej, nadwyżka oprocentowana jest na poziomie 1%). Promocja trwa do 23 listopada 2015 i trzeba przypilnować kilku terminów:

1. do 23.11.2015 - wysłać wniosek na stronie promocyjnej, podajecie maila, otrzymujecie link rejestracyjny, wysyłacie wniosek na stronie banku (centrum24.pl);
2. do 31.12.2015 - podpisać umowę (potwierdzenie przelewem z innego banku lub przez kuriera) i zapłacić kartą min. 100 PLN;
3. do 14.02.2016 - podać nr rachunku założonego w promocji na stronie promocyjnej.

Organizator promocji poinformuje o przyznaniu premii do 31.01.2016, a wypłata nastąpi najpóźniej 29.02.2016.

Zalety:
+ Konto i karta bez opłat do 30.06.2017
+ 4% na koncie dla kwoty 4000 PLN (można założyć 3 takie rachunki)
+ Karta HCE do płatności telefonem z NFC (dla miłośników nowinek technologicznych)
+ Premia 100 PLN

Wady:
- Nauczony doświadczeniem, BZ WBK po upływie promocji na pewno wprowadzi opłaty ;-)




Kolejna z jesiennych promocji, która wystartowała kilka dni temu, i która pozwala cieszyć się darmowym kontem, choć w przypadku tego konta to tylko przez pierwsze 3 miesiące, później aby nic nie płacić trzeba spełnić jeden dosyć prosty warunek. Z racji powiązania tej oferty z akcją Comperia Bonus 5, można jeszcze zgarnąć dodatkowe 55 PLN premii, pod warunkiem, że na dzień 1 stycznia 2015 lub później nie mieliście konta w Alior Banku, byłym Meritum Banku oraz T-Mobile Usługi Bankowe. W takim wypadku trzeba jeszcze wygospodarować przynajmniej 1000 PLN na 2 miesięczną lokatę na 4% i można przystąpić do wypełniania wniosku.

Ważne daty:
1. do 08.12.2015 wypełniamy formularz na stronie promocji;
2. do 09.12.2015 wypełniamy wniosek o założenie konta, który przyjdzie na maila;
3. do 31.12.2015 należy zawrzeć umowę o konto, wykonać przynajmniej jedną płatność kartą (nieważne jakiej wysokości) i założyć lokatę (2 miesiące, 4%, od 1000 do 10000 PLN).

Konto będzie darmowe, za kartę trzeba zapłacić od 1 marca 2016, będzie to 4 PLN/mc, chyba, że wykonacie transakcje bezgotówkowe w wysokości min. 100 PLN, wtedy karta będzie darmowa.

Zalety:
+ Konto bez opłat
+ Lokata 4% na 2 miesiące
+ Premia 55 PLN

Wady:
- Karta płatna 4 PLN/mc pod warunkiem transakcji na kwotę 100 PLN




Do mBanku mam pewną słabość, jest to obecnie konto, które posiadam najdłużej (ponad 10 lat), i z którego raczej nie zrezygnuje, bo zakotwiczony jestem na wielu frontach (karta kredytowa, eMakler, SFI itp.). Jednocześnie bardzo odpowiada mi ścieżka rozwoju tego banku, chwaliłem nowy interfejs, który nie przypadł do gustu wielu osobom i nadal uważam, że jest to jedna z najlepszych bankowości internetowych w Polsce. Podobnie zresztą jak aplikacja mobilna. Dodatkowo konto nie jest specjalnie wymagające, bo aby było darmowe wystarczy wydać kartą 200 PLN w ciągu miesiąca, a wlicza się w to też karta kredytowa.

W przypadku aktualnej promocji, dodatkowo możecie jeszcze zgarnąć nawet 300 PLN bonusu, w postaci 10 PLN premii za zalogowanie się w ciągu pierwszych 24h od założenia rachunku, 250 PLN przez 5 miesięcy w ramach zwrotu 2% płatności kartą i BLIKiem (max. 50 PLN na miesiąc, trzeba wydać bagatela 2500 PLN) oraz 40 PLN za logowanie się przez te 5 miesięcy przynajmniej raz w miesiącu do aplikacji mobilnej.

Do tego dochodzą jeszcze mOkazje, które nie są może rewelacyjne, ale czasami pozwalają zaoszczędzić kilka PLN, np. 3% za paliwo na stacjach Statoil, 50 PLN za przeniesienie numeru do nju mobile czy 15 PLN zniżki na pierwsze zamówienie w pyszne.pl. W sumie w ciągu roku może się uzbierać 100 czy 200 PLN.

Zalety:
+ Darmowe konto bez warunków
+ Premia nawet 300 PLN
+ mOkazje
+ Świetny, nowoczesny interfejs i aplikacja mobilna

Wady:
- Karta darmowa pod warunkiem płatności na 200 PLN, inaczej 4 PLN/mc.




T-Mobile Usługi Bankowe to dawny Alior Sync, konto, które zasłynęło świetnym moneybackiem za transakcje internetowe. Później była już tylko równia pochyła, czyli wprowadzenie opłat i likwidacja zwrotu za transakcję kartą. Okazuje się jednak, że ktoś w banku stwierdził chyba znaczny odpływ klientów i moneyback wrócił kilka dni temu, obejmuje teraz niemal wszystkie transakcje kartą, zwrot to 5% ich wartości (max. 25 PLN w miesiącu). Co więcej, promocja dostępna jest również dla obecnych klientów banku, wystarczy zadzwonić na infolinię i ją sobie uruchomić (podczas rozmowy nastąpi krótka weryfikacja i próba wciśnięcia zgody na wysyłanie materiałów marketingowych, która nie jest wymagana aby skorzystać z promocji).

Karta nadal jest płatna, 6 PLN/mc, chyba, że wydamy nią w ciągu miesiąca 200 PLN, co pokrywa się z limitem moneybacku, aby dostać pełny zwrot trzeba wydać min. 500 PLN, więc jest to chyba całkiem niezła oferta. W tej chwili promocja ze zwrotem nie ma limitu czasowego, a bank o jej zakończeniu poinformuje nie później niż 2 miesiące wcześniej.

Zalety:
+ Moneyback 5% za płatności kartą
+ Darmowe konto bez warunków
+ Darmowe rachunki walutowe
+ Darmowe bankomaty w Polsce i na świecie
+ 10 darmowych przelewów natychmiastowych w miesiącu

Wady:
- Karta darmowa pod warunkiem płatności na kwotę min. 200 PLN, inaczej 6 PLN/mc.




Nie sądziłem, że się kiedyś do Getin Banku przekonam, bo ten bank jak mało który ma za skórą wiele przewinień i naciągania klientów, ale jak się człowiek pilnuje to można zgarnąć bardzo ciekawe bonusy, których brakuje w innych bankach. Konto samo w sobie jest darmowe, zapłacimy tylko za kartę (6,99 PLN/mc) jeśli nie wydamy nią 300 PLN w ciągu miesiąca. Warto jednak dorzucić do tego jeszcze przelew 1000 PLN na konto (może być z własnego konta z innego banku) i wtedy można skorzystać z pakietu korzyści Mój bank, który podnosi oprocentowanie na koncie oszczędnościowym do 4% (dla 10 000 PLN), daje możliwość zwrotu 2% za płatności rachunków przez polecenie zapłaty i 2% moneybacku za płatności kartą kredytową jeśli takową posiadamy. 

Obecnie aktywna jest też promocja, w ramach której bank zwróci nam 5% płatności kartą na stacjach Orlenu (max. 50 PLN/mc), co oznacza tańsze tankowanie, a jak przeniesiecie konto z innego banku to można zgarnąć jeszcze 100 PLN premii.

Zalety:
+ Darmowe konto bez warunków
+ Dodatkowe korzyści przy określonych warunkach
+ Promocja moneyback 5% na stacjach Orlen

Wady:
- Karta darmowa pod warunkiem płatności na kwotę min. 300 PLN, inaczej 6,99 PLN/mc




BGŻ BNP Paribas nie ma u nas dobrej prasy, afera tabletowa będzie jeszcze długo wspominana, a i sam rachunek iKonto zniknął już z oferty banku, choć jego posiadacze nadal mogą korzystać z moneybacku za płatności PayU. Najnowszą ofertą połączonych sił BGŻ i BNP Paribas jest iKONTOAKTYWATOR, czyli rachunek, który będzie darmowy przez pierwsze 12 miesięcy (później trzeba zapłacić 10 PLN albo przelewać wypłatę, bo przelewy z własnych rachunków w innych bankach się nie liczą). Dodatkową zaletą tego konta jest oprocentowanie na poziomie 4% dla kwoty najwyższego wpływu na konto (nie więcej niż 5000 PLN). Niestety aby nie płacić też za kartę, trzeba nią wydać min. 300  PLN, inaczej z konta zniknie nam 7 PLN/mc.

Zalety:
+ Konto darmowe przez pierwsze 12 miesięcy
+ Oprocentowanie 4% dla kwoty najwyższego wpływu na konto (max. 5000 PLN, 12 miesięcy)
+ Darmowe bankomaty w Polsce i na świecie

Wady:
- Karta darmowa pod warunkiem płatności na min. 300 PLN, inaczej 7 PLN/mc;
- Po roku trzeba zasilać konto pensją, inaczej zapłacimy 10 PLN.
- Zmiana rodzaju konta w późniejszym czasie - opłata 100 PLN (!)




Swoją przygodę z ING Bankiem Śląskim też już miałem przy okazji jednej z promocji, kiedy to bank wypłacał premię 200 PLN za założenie rachunku. Teraz niestety takich kokosów już nie ma, ale Konto z Lwem Direct nadal jest dosyć atrakcyjnym rachunkiem, za prowadzenie którego nie zapłacimy ani złotówki. Jedyny koszt to 7 PLN za kartę, których można uniknąć wydając w ciągu miesiąca 300 PLN. Jest tu tylko pewien mały kruczek, ten miesiąc trwa od 29. dnia jednego miesiąca do 28. dnia kolejnego. Podobne sztuczki stosuje PKO BP, gdzie transakcje rozliczane są od 7. jednego do 6. dnia następnego miesiąca, za pierwszym razem można się zdziwić, dlaczego bank pobrał nam opłatę skoro w kalendarzowym miesiącu warunki zostały spełnione.

Zalety:
+ Konto darmowe bez warunków
+ Darmowe bankomaty w Polsce (tylko do 28 stycznia 2016, bank zmienia tabele opłat i prowizji, darmowe zostaną tylko bankomaty własne i Planet Cash, każdy inny to prowizja 2.5 PLN)

Wady:
- Karta darmowa pod warunkiem płatności na 300 PLN, inaczej 7 PLN/mc




Kolejny bank i kolejna promocja, Millenium mocno promuje swoje konto 360 stopni, które nota bene prezentuje się całkiem przyjemnie. Aby nie zapłacić ani za konto, ani za kartą wystarczy odnotować wpływy w wysokości 1000 PLN co miesiąc oraz wykonać jedną transakcję bezgotówkową przy pomocy karty. Warunki jak na dzisiejsze czasy nie są wygórowane.

Dodatkowo można dostać 360 PLN premii przez pierwsze 6 miesięcy, ale nie będzie to łatwe. Bank dzieli premie na dwie części, pierwsza to zwrot 2% za płatności kartą (max. 30 PLN/mc) co oznacza, że trzeba wydać 1500 PLN, a druga to zwrot 10% za płatność Blikiem (max. 30 PLN/mc, trzeba wydać 300 PLN). Blik to nowy sposób na płatności mobilne promowany przez kilka dużych banków w Polsce, a który bazuje na IKO od PKO BP, kiedyś już o tym systemie pisałem. Dodatkowe warunki otrzymania premii to przynajmniej jedno logowanie do aplikacji mobilnej w miesiącu oraz nieposiadanie rachunku w Millenium po 1 września 2014 roku.

Zalety:
+ Konto oszczędnościowe na 3% przez pierwsze 3 miesiące (max. 100 000 PLN)
+ Lokata mobilna 3,25% na 3 miesiące (od 1000 do 10000 PLN)
+ Darmowe bankomaty w Polsce i na świecie

Wady:
- Konto darmowe przy wpływach min. 1000 PLN, inaczej 8 PLN/mc;
- Karta darmowa pod warunkiem wykonania 1 transakcji w miesiącu, inaczej 7 PLN/mc.




To już kolejna edycja promocji Credit Agricole, sam wziąłem udział w jednej z pierwszych edycji i za miesiąc dostanę ostatnią część premii, która w sumie faktycznie w moim przypadku wyniosła 1000 PLN, więc sam potwierdzam, że da się ten 1000 PLN przytulić, ale z pewnością wymaga to nieco pracy od nas. Osobiście polecam konto ProstOszczędzające Plus, przy wpływach na poziomie 1500 PLN (warunek do promocji, może być przelew własny) konto jest darmowe, a karta będzie darmowa jak wydamy 500 PLN w ciągu miesiąca. Dużo, ale jak chcecie zarobić na zwrot w ramach premii, to i tak trzeba z tego plastiku korzystać dosyć często. Z moich szacunków wynika, że musi to być około 20-25 transakcji w miesiącu. Więcej informacji o tej promocji znajdziecie na stronie banku.

W skrócie, 100 PLN dostajecie na dzień dobry za założenie rachunku, a jeśli przeniesiecie jakieś niepotrzebne konto z innego banku, to wpadnie wam kolejne 100 PLN. 300 PLN bank odda w ramach 5% zwrotu kwoty opłaconych rachunków za energię elektryczną, wodę, gaz, TV, internet lub telefon. Aby przez 18 miesięcy wykorzystać całą premię trzeba płacić nieco ponad 300 PLN rachunków miesięcznie. Ostatnie 500 PLN wypłacane jest jako miesięczny bonus do rachunku CASaver, na którym odkłada się końcówki z transakcji kartą. Najlepiej wziąć zaokrąglenie do 5 PLN, wtedy przy 20-25 transakcjach w miesiącu bez problemu uzbieracie kwotę, która da wam pełny bonus.

Zalety:
+ Nawet 200 PLN premii za założenie rachunku
+ Zwrot 5% za płacone rachunki
+ Bonus moneyback przez 18 miesięcy w wysokości ~27 PLN
+ Darmowe bankomaty

Wady:
- Konieczność wpływu 1500 PLN aby nie płacić za konto (9,9 PLN/mc)
- Konieczność wydania 500 PLN kartą aby nie płacić za kartę (7,9 PLN/mc)



I to by było tyle na dzisiaj, jest w czym wybierać, nie spełniły się najczarniejsze scenariusze wieszczące koniec promocji bankowych, ale trzeba mieć na uwadze, że czarne chmury nadal wiszą na tą branżą, bo podatek bankowy jest już niemal pewny, a kto wie jak zostanie rozwiązana sytuacja z kredytami denominowanymi w frankach szwajcarskich. Jednym słowem może być różnie, dlatego warto korzystać z tego co jest i póki jest.

Jeśli uważacie, że jakiś atrakcyjny rachunek osobisty w tym zestawieniu pominąłem, to czekam na komentarze.

Podsumowanie - październik 2015

Październik za nami, czas zatem podsumować ostatnie wydarzenia, a było ich całkiem sporo. Z punktu widzenia mieszkańca naszego kraju najważniejsze były wybory do parlamentu, które wygrała dotychczas opozycyjna partia, a jakby tego było mało to zdobyła większość zarówno w Sejmie i Senacie, a mając przy tym "swojego" prezydenta, przez najbliższe 4 lata może niepodzielnie rządzić. Jest to wydarzenie bez precedensu w polskiej polityce po 1989 roku i chyba świetna okazja, aby coś udowodnić. Trudno mi w tej chwili oceniać rządowe plany, bo na dobrą sprawę nie wiadomo jeszcze, które zapowiedzi uda się zrealizować, ale z pewnością czekają nas ciekawe czasy.

Można się z jednej strony obawiać podatków bankowych czy od sklepów wielkopowierzchniowych, które w rezultacie i tak uderzą po kieszeni zwykłego Kowalskiego i nie pozostaną pewnie bez wpływu na GPW, ale z drugiej strony rząd PiS jest zwolennikiem niskich stóp procentowych i ma w planach walkę przede wszystkim z oszustwami podatkowymi, co pewnie będzie miało i swoje dobre strony. Więcej będzie można powiedzieć po kilku miesiącach.

Wróćmy jednak do samego października, który na GPW był mizerny, główne indeksy WIG20 i WIG praktycznie stoją w miejscu, w ciągu miesiąca nieco wzrosły tylko po to aby pod jego koniec zaliczyć wyraźną zniżkę. Wtóruje im słaby złoty, który mocno osłabł szczególnie w stosunku do USD na fali pogłosek o rychłej podwyżce stóp procentowych w USA. Dodając do tego fakt, że zarówno giełda we Frankfurcie jak i w Nowym Jorku zaliczyła w tym czasie wzrosty o odpowiednio ponad 14% i 7%, to znalazło to też odbicie w portfelu blogowym, choć niestety nie tak duże jakbym mógł tego oczekiwać.


Wartość portfela w ciągu miesiąca wzrosła o nieco ponad 1000 PLN, z czego 335 PLN to nowa składka pomniejszona o kolejną opłatę miesięczną w wysokości nieco ponad 50 PLN. Siła napędowa to fundusze zagraniczne, HSBC1 wzrósł o 11,9%, HSBC2 o 7,7%, JPM1 o 8,2%, a ML5 o ponad 16,6%. ML5 to zresztą jeden z najlepszych funduszy w ofercie Skandi w ostatnim miesiącu, a podsuwałem go na blogu jako pomysł inwestycyjny jeszcze w sierpniu. Mogę tylko żałować, że kupiłem tak mało jednostek gdy faktycznie było tanio.

Pocieszający jest też fakt, że w porównaniu do zeszłego miesiąca i mimo słabego października na GPW, fundusze NB4 i UNK6 zanotowały niewielkie plusy. Nie powinno to zresztą dziwić, bo zarówno mWIG40 jak i sWIG80 zachowują się znacznie lepiej niż dwa główne indeksy i zakończyły poprzedni miesiąc na ponad 4% plusie. Nie zmienia to jednak faktu, że w stosunku do salda wpłat/wypłat, strata portfela w ciągu ponad 7 lat jego prowadzenia to ponad 25%. Jest spore pole do poprawy.

Jesień zaczyna się zatem całkiem pozytywnie, ale czy trend zostanie podtrzymany dłużej to się dopiero okaże. Sytuacja na rynkach zmienia się bardzo dynamicznie, jedna wypowiedź doprowadza do przeceny złotówki o ponad 20 groszy w ciągu kilku dni (w stosunku do USD), więc niczego nie można być pewnym. Tym bardziej, że w Polsce jesteśmy raczej bliżej obniżania stóp, a w USA ich podwyżek, co w rezultacie może sprawić, że za kilka tygodni/miesięcy dolar amerykański będzie kosztował ponad 4 PLN. Z pewnością znajdzie to też swoje odzwierciedlenie w wycenie EUR oraz CHF, co pewnie interesuje szerokie grono osób. Szykują nam się ciekawe czasy...