I to już jest KONIEC

Spokojnie, to jeszcze nie koniec bloga, myślę, że przynajmniej raz na rok jeszcze coś tutaj napiszę, ale z pewnością jest to jeden z ostatnich wpisów na temat Skandii Vienna Life, bo dzisiaj oficjalnie rozpoczęła się procedura likwidacji polisy. Decyzja aby wreszcie to zrobić została praktycznie podjęta w styczniu tego roku, jak tylko Skandia aka Vienna Life dogadała się z UOKiK w sprawie zmniejszenia opłat likwidacyjnych, ale dojrzewałem do niej niemal przez pół roku ;-).

Czas jednak spojrzeć prawdzie w oczy, dalsze trzymanie tego rachunku nie ma ekonomicznego sensu, wartość portfela w ostatnich miesiącach praktycznie stoi w miejscu, a miesięczne opłaty w wysokości 15-16% wpłacanych składek to rozbój w biały dzień, już chociażby z tego tytułu będę do przodu o 50 PLN miesięcznie ;-).

W sumie przez ponad 9 lat zapłaciłem niespełna 5000 PLN w opłatach dodatkowych, co wymiernie przyczyniło się do redukcji stopy zwrotu z portfela, która na ten moment wynosi niemal -15% co oznacza stratę nieco ponad 3000 PLN. Łatwo policzyć, że gdyby nie drakońskie opłaty, to portfel miałby szansę być nawet na niewielkim plusie ;-).

Jako, że rozpocząłem już 10. rok polisy z planowanych 30 lat, moja opłata likwidacyjna wyniesie 20% kwoty wpłaconej przez pierwsze 5 lat, w moim przypadku jest to 14141 PLN, czyli Vienna Life potrąci sobie jeszcze 2828 PLN od kwoty, którą widzicie po prawej stronie. Niby dużo, ale na starych zasadach musiałbym pogodzić się ze stratą w wysokości 6787 PLN, a to wyraźnie więcej. Te 2828 PLN wystarczyłoby na pokrycie kosztów polisy przez kolejne 4 lata, więc nie jest to wcale taka zawrotna wartość. Do końca umowy nadal pozostałoby 16 lat opłat, czyli przynajmniej kolejne 10 000 PLN oddane w opłatach dodatkowych.

Na dzień likwidacji portfela, jego stan przedstawia się jak na screenie poniżej, przez ostatnie kilka miesięcy redukowałem i likwidowałem wszystkie bardziej zmienne pozycje, w ramach przygotowania do zamknięcia rachunku. Ostatecznie w portfelu zostały dwa fundusze. Co ciekawe mam screeny z każdego miesiąca z ostatniego półrocza, ale chyba nie ma większego sensu ich wrzucać.


Koniec mojej polisy nie oznacza jednak, że kończę z regularnym oszczędzaniem. De facto już od prawie 3 lat poza portfelem w ramach polisy prowadzą także drugi, akcyjny, który legitymuje się znacznie lepszymi wynikami, nawet biorąc pod uwagę fakt, że głównym motorem napędowym jest jedna spółka (CD Projekt RED). W ramach funduszy takich stóp zwrotu nie można oczekiwać i to też jest jeden z kolejnych argumentów za spróbowaniem czegoś innego.


Ten konkretny portfel nigdy nie trafi na łamy bloga, ale nie wykluczam, że jak tylko wyklarują się zmiany związane z rachunkami IKE/IKZE, to z dużą dozą prawdopodobieństwa wreszcie założę swój akcyjny rachunek IKZE i być może zdecyduje się na jego publiczne prowadzenia w ramach krzewienia mody na oszczędzanie na emeryturę. Jak będzie to jak zwykle okaże się w praktyce, bo na ten moment nikt nie wie co nam zafunduje minister Morawiecki, więcej będzie wiadomo w drugiej połowie roku.

Jednego za to mogę być pewien i żałuje, że 10 lat temu nikt mi o tym nie powiedział, ani nie miałem szansy nic na ten temat znaleźć w sieci, a mianowicie, że polisy inwestycyjne nie mają ekonomicznego sensu i za żadne skarby nie warto władować się w takie bagno. Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, to wydaje mi się, że lektura ostatnich 7 lat tego bloga skutecznie go przekona do mojej racji.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

0 komentarze:

Prześlij komentarz