Podsumowanie - kwiecień 2014

Money.pl zrobiło taki fajny konkurs na ekonomiczny blog roku, ale patrząc na to jak konkurenci zdobywają nieładnie głosy na Facebooku, to dałem sobie spokój z jego promowaniem i nie miałem jakoś motywacji, aby z tej okazji wrzucić kilka fajnych zaległych wpisów. To oczywiście kolejna wymówka z mojej strony, bo jeszcze bardziej demotywacyjnie wpływa wartość portfela blogowego. Trudno się temu dziwić, ale jak tu zarabiać jak w kwietniu indeksy giełdowe zaliczyły spadki, od 2 do blisko 5% (na spadkach, przecież to oczywiste ;-)), w zależności od tego, na których z indeksów popatrzymy. Denerwuje mnie trochę ten marazm, bo od dłuższego czasu stoimy praktycznie w miejscu, bez wyraźnego sygnału, w którą stronę może pójść rynek.

Rozsądek nakazuje skorzystać z przysłowia "sell in May and go away" ale trzymają mnie przy moich funduszach nadzieja na szybkie odrobienie strat (albo głupota), bo rajd może przecież zacząć się w każdej chwili. Sytuacja ekonomiczna, jeśli nie liczyć Ukrainy jest bardzo dobra. Mamy historycznie niskie stopy procentowe, prognozy wzrostu gospodarczego dzisiaj zostały zrewidowane w górę przez Komisję Europejską, do 3,2%, a w kolejnym roku do 3,4%, ale na GPW tego nie widać, dzisiaj kończymy na około 1% minusach. W podaż akcji OFE za bardzo nie wierze, przynajmniej w przypadku WIG20 nie powinno mieć to takiego znaczenia, a przecież OFE będą teraz bardziej akcyjne i raczej nie zaczną nagle się wyprzedawać.


Wiele wskazuje zatem na to, że jeszcze przez miesiąc będę monitorował sytuację i nie zmienię nic w portfelu, przynajmniej jeśli nie wydarzy się nic co mogłoby w dłuższym terminie pogrzebać nasz rynek. A zagrożenia to poza Ukrainą i wojną domową, to większe korekty na zachodnich parkietach, gdzie indeksy krążą wokół szczytów, ale jakoś nie mają siły ich przebić, a przecież nie będą próbować bez końca. Póki co wieje nudą.

W portfelu zmian nie ma, w stosunku do poprzedniego miesiąca nieco zwiększyła się wycena jednostek ML6, ale oczywiście gdy na konto zawędrowała nowa składka (pierwsza w 7. roku umowy, zindeksowana, czyli powiększona o 5% w stosunku do roku poprzedniego - do nieco ponad 319 PLN) to ML6 kosztował nieco ponad 140 PLN... Takie to moje nieszczęście więc już się przyzwyczaiłem. NB4 i QUE2 są nieco niżej niż miesiąc temu, ale to logiczne patrząc na indeksy giełdowe. Skandia oczywiście nie zapomniała pobrać swojej opłaty miesięcznej, tym razem 55,14 PLN, co w sumie daje trochę ponad 2800 PLN pobrane od początku trwania umowy (już prawie zarobili na prowizję, którą za mnie dostał sprzedawca ;-)).


Generalnie nie ma się czym chwalić, ciekawe na ile mi jeszcze wystarczy samozaparcia aby o tym pisać dalej ;-). Lepiej może będzie za to dla Was, czyli czytelników, szykuje się jakiś konkurs, więc na pewno warto jeszcze zostawić sobie bloga w RSS ;-). W kwietniu zresztą z czytelnictwem nie było tak źle, blog zaliczył niespełna 20 000 odsłon, a i na Facebooku pojawiło się sporo nowych twarzy. Serdecznie wszystkim dziękuję i pragnę powitać na łamach Regularnego oszczędzania, wbrew temu co pokazuje mój portfel, warto oszczędzać, być może tylko nie w ten konkretny sposób jak autor niniejszych słów ;-).
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

4 komentarze:

  1. Pisać, pisać. My czytelnicy będziemy motywacją ;) poza tym coś w tym jest, że inwestorzy od maja myślą więcej o wakacjach niż o inwestowaniu. Dlatego warto wyłączyć podążanie za tłumem i włączyć własne myślenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak jak pisałem już na forum, 16 kwietnia włączyłem skandia navigo. W chwili obecnej efekty są następujące portfel zyskał 1%, opłata za navigo wyniosła 7zł.
    Stay tuned :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serce rośnie, jak się ma takich czytelników :-) Dzięki za dobre słowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli nawet to działa, trzeba się chyba przyjrzeć bliżej, na czym ten Navigo polega :-)

    OdpowiedzUsuń