Cypryjczycy zrzucą się na ratowanie swoich banków

Tego chyba nikt się nie spodziewał, owszem za kryzys spowodowany przez banki płacimy w wyższych podatkach już od kilku lat, ale do tej pory jeszcze w żadnym kraju nie zdarzyło się tak, że Państwo zabierze po prostu pieniądze zdeponowane w bankach przez swoich obywateli. A tak właśnie będzie na Cyprze. Według zakończonych dzisiaj rano negocjacji, które nota bene trwały już od 18 miesięcy, Unia Europejska pożyczy władzom Cypru 10 miliardów euro, ale oczywiście nie bezwarunkowo.



Podobnie jak inne kraje ze strefy PIIGS, Cypr też będzie musiał się dorzucić, nie tylko przez podniesienie podatków i wprowadzenie reform, czy zmniejszenie sektora bankowego, ale przede wszystkim przez dokapitalizowanie banków pieniędzmi obywateli Cypru! Opłata prawdopodobnie zostanie naliczona już we wtorek, a banki już się do całej operacji przygotowują, między innymi ograniczając możliwość wypłaty gotówki i monitorując przelewy elektroniczne! Jeśli to nie jest skandal, to nie wiem nawet jak to nazwać.

Każdy posiadacz rachunku bankowego na Cyprze (nawet rezydenci, czyli obywatele innych Państw) będzie musiał oddać 6,75% swoich oszczędności, jeśli ich wartość jest mniejsza niż 100 000 euro, lub 9,9% jeśli jest to kwota większa. Jednym słowem, rząd Cypru w świetle prawa pozbawi swoich obywateli tysięcy euro. Dokładnie ma być to kwota 5,8 mld euro. Jako rekompensatę, obywatele mają otrzymać równowartość pobranej kwoty w akcjach swojego banku, ale przyznacie chyba sami, że to marne pocieszenie, biorąc pod uwagę, że banki na Cyprze stoją na krawędzi bankructwa.

Co jeszcze ciekawsze, według BBC ponad połowa klientów banków na Cyprze to Rosjanie i to oni będą najbardziej pokrzywdzeni. W tej sprawie premier Cypru spotka się nawet z włodarzami na Kremlu, negocjując kolejną pożyczkę dla swojego kraju, na nieco lepszych warunkach niż ta pierwsza, którą wypłacono już jakiś czas temu w kwocie 2.5 mld euro. Nie wiadomo jednak czy wpłynie to w jakikolwiek sposób na to co władze Cypru zrobią z pieniędzmi zdeponowanymi przez obywateli Rosji na kontach w cypryjskich bankach.

Nawiasem mówiąc przeczytaliście o tym wcześniej w jakimkolwiek serwisie informacyjnym w Polsce? To co udało mi się znaleźć, to tylko informacje o udzieleniu pożyczki i podniesieniu podatku CIT, a tym, że UE wymaga zarekwirowania pieniędzy obywateli nigdzie nikt nie pisze... Nie mówię co prawda, że taki scenariusz grozi nam w Polsce, przynajmniej nie w najbliższym czasie, ale sam precedens jest w moich oczach bardzo niebezpieczny.

Cypr dostał pożyczkę, bo zawalanie się jego sektora finansowego, który jest warto ośmiokrotnie więcej niż PKB Cypru (80 mld euro vs 10 mld euro) mogłoby spowodować komplikacje w innych europejskich krajach, teraz trzeba tylko czekać, aż ktoś w UE stwierdzi, że wszyscy obywatele Europy powinni się złożyć na stabilizacje finansów publicznych i oddać po 5% swoich oszczędności, na które ciężko pracowali niejednokrotnie przez całe życie, sami powiedzcie czy to wydaje się aż tak niewiarygodnym scenariuszem w świetle wydarzeń na Cyprze?

Ciekawe też, dlaczego akurat Islandii udało się zbankrutować i wyjść na prostą, bez wielkiej afery? O tym też praktycznie się nie pisze w mainstreamowych mediach i o ile nie jest zwolennikiem teorii spiskowych, o tyle daje mi to jednak trochę do myślenia...

Materiał z BBC można obejrzeć tutaj, a poczytać tutaj.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

8 komentarze:

  1. Żadnych rozruchów nie ma z tego powodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są protesty i run na bankomaty, ale zamieszek nie ma. Inna sprawa, że to co powyżej już jest nieaktualne, są nowe pomysły, a parlament podobno i tak zamierza wszystko odrzucić i żadnej ustawy nie uchwali, która miałaby zabrać pieniądze obywatelom.

      Usuń
  2. Modne ostatnio "Run na ...". Co to właściwie jest? Jeśli kazdy z nas 10 razy dziennie używa telefonu, to jest ... "run na phone"? A jak 3 razy dziennie jemy - to "run na food"? Czyśćmy słownictwo, bo czasami uszy/oczy więdną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do tego, że nie wiesz co ten zwrot oznacza, to nie jest moda, to jest typ frazeologizmu/powiedzenia, oznaczający paniczny szturm na banki w celu odebrania swoich pieniędzy, kompletnie mijasz się ze swoimi porównaniami.

      Usuń
    2. RUN NA ... - to po jakiemu języku? "Kali mieć"? Czyżby polskich słów już brakowało by normalnie powiedzieć np. "wzmożony ruch"? Używane słownictwo (zwłaszcza na blogu) świadczy o pewnym poziomie autora wypowiedzi. Nie czepiam się, lecz nawiązuję do Twojego niedawnego "upadku blogowych morali". Napisałem wówczas kilka zdań otuchy, bo wydawało mi się, że nieco wyróżniasz się z tej medialnej papki. Chyba jednak się myliłem.

      Usuń
    3. "Run na" to branżowe określenie, przykro mi, że tak kole Cie w oczy, ale to prawie tak jak na komputer mówiłbyś "maszyna obliczeniowa". To nie jest wzmożony ruch, to jest wyrażenie, którego określenie w języku polskim wymagałoby szerszego opisu, w stylu: "klienci boją się o swoje oszczędności ulokowane w bankach i okupują oddziały i bankomaty w celu wyciągnięcia swoich pieniędzy", krócej napisać "run".

      Usuń
  3. Bardzo mi przykro, iż masz tak wąskie horyzonty słowne. Daruj te na siłę rozdmuchane rozwinięcia słowne. Gdybyś sam wymyślił własne TRAFNE określenie określenie tego zjawiska, wówczas miałbyś szansę zostać klasowym blogerem. Natomiast powtarzając modną "popisałkę" plasujesz się w przeciętniakach. Ale może ... tak jest po prostu łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie wtedy ktoś inny mógłby mnie nazwać grafomanem, bez znaczenia, jak zwykle ktoś musi mieć z czymś problem. Takie jest po prostu życie, ja nie wdze sensu wymyślania koła na nowo.

      Usuń