Schyłek lokat antybelkowych, a KNF dopiero teraz grozi palcem

Informacja jaka dzisiaj się pojawiła o liście nowego szefa KNF rozesłanego do wszystkich instytucji bankowych w Polsce wywołała u mnie w pierwszej chwili lekki uśmiech... politowania. Oto KNF, instytucja jak mało która w Polsce skuteczna w swoich działaniach, grozi bankom sankcjami za oferowanie lokat antybelkowych w chwili, gdy praktycznie przesądzona już jest ich likwidacja, dzięki aktualizacji sposobu naliczania tego podatku. Z drugiej strony jeśli się jednak wczytać w ten list, to nowy szef KNF, Andrzej Jakubiak, ma sporo racji. Według niego, lokaty antybelkowe stanowią obecnie około 17% wszystkich depozytów w bankach, co oznacza że rynek ten jest wart bagatela 70 mld PLN. Z racji sposoby naliczania odsetek są to przeważnie krótkoterminowe lokaty, które mogą w każdej chwili zostać zerwane, bo jak widać na przykładzie BGŻ Optima, aktywni klienci w pogoni za procentami bez skrupułów przeniosą swoje środki do banku, który daje lepsze warunki.

KNF chce się tylko upewnić, że banki będą przygotowane na możliwy odpływ kapitału po wprowadzeniu zmian w sposobie naliczania podatku Belki, który spowoduje, że nawet groszowe odsetki będą obciążone podatkiem w wysokości 19%. Każda instytucja musi przesłać swój plan działania do KNF do końca grudnia i bardzo możliwe, że część z nich już teraz wycofa się z oferowania tego typu lokat.

Czy zagrożenie dla banków jest realne? Ciężko powiedzieć, na pewno są banki bardzo narażone na odpływ kapitału, jak np. grupa Leszka Czarneckiego, która od miesięcy przoduje w oferowaniu lokaty antybelkowych na jak najlepszy procent. Nie musi to być jednak dla nas wcale taka zła wiadomość, bo jeśli bankom zacznie się palić grunt pod stopami z powodu odpływu kapitału, zaoferują lokaty z jeszcze większym oprocentowaniem. Problem tylko w tym, że obecnie ciężko ocenić jak będzie wyglądał rynek lokat po nowelizacji ordynacji podatkowej. Baa dzisiaj nawet nie wiemy kiedy ta nastąpi, czy to będzie w lutym czy w marcu? A może jednak zmiana tego przepisu w ciągu roku nie jest zgodna z konstytucją i trzeba będzie poczekać do roku 2013? Ten ostatni scenariusz jest mało prawdopodobny, bo rząd zakłada, że dzięki zmianom już w 2012 roku zyska 380 mln PLN.

Jedno nie ulega wątpliwości, koniec roku będzie z pewnością bardzo gorący zarówno na rynku bankowym, jak i na innych rynkach finansowych, przyszło nam żyć w bardzo niespokojnych czasach.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

1 komentarze:

  1. kupować dolary puki tanie - chronic swoje oszczedności w złotówkach radzę na 100% jeszcze będziecie mnie chwalić za dobrą radę to PEWNE baj do wiosny

    OdpowiedzUsuń