Czy krew się już polała?

Serwisy informacyjne i blogerzy finansowi żyją dzisiaj wielkimi spadkami na światowych giełdach, których początku można dopatrywać się jeszcze w zeszłym tygodniu, gdy pojawiły się niepokojące informacje z Chin. Wygląda na to, że problemy drugiej największej gospodarki świata stały się katalizatorem do dużej korekty, której brakowało na rosnącym od 7 lat rynku.

Amerykańskie i niemieckie indeksy nie miały już specjalnej ochoty do dalszych wzrostów od dłuższego czasu, więc mocna korekta wbrew pozorom wcale nie musi być bardzo negatywnym, a być może jest nawet pożądanym zjawiskiem. Co więcej pole do spadków jeszcze jest, na wykresach zaznaczyłem moim zdaniem istotne poziomy wsparcia dla obu indeksów (zielone prostokąty), które przynajmniej na ten moment mogą być ciekawymi punktami zwrotnymi. To jednak tylko moja opinia.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć
Trudno powiedzieć jak sytuacja potoczy się dalej, w sieci pojawia się mnóstwo teorii, jedne bardzo emocjonalne, a inne całkiem sensowne i podparte rzeczywistą moim zdaniem oceną sytuacji. Wnioski możecie wyciągnąć sami, ale jak na pierwszych stronach portali informacyjnych są informacje o krachu, to znak, że trzeba zacząć szukać spółek, które mogą rosnąć ;-).

GPW w piątek jeszcze jako tako opierała się minorowym nastrojom, ale dzisiaj nie było już żadnych szans aby nasz słaby i nękany co chwile różnymi problemami rynek nie poddał się ogólnoświatowej tendencji i zaliczył bardzo słaby dzień, który zbił WIG20 do wartości niemal 2000 pkt, niewidzianej od 3 lat. Ostatni raz poniżej 2000 pkt byliśmy jeszcze w 2009 roku. Nie oznacza to jednak, że WIG20 rozpieszczał nas podobnie jak indeksy rynków rozwiniętych. Praktycznie od 2011 roku ruszamy się w wąskim zakresie 2000-2650 pkt na indeksie WIG20 z lekką tendencją spadkową.

Kliknij aby powiększyć
Wsparcie indeksu w okolicach 2000 pkt wydaje się całkiem solidne, więc kilka najbliższych dni może być dla GPW decydujących. Jeśli na stałe wybijemy ten poziom, to najbliższe miesiące będą bardzo emocjonujące. Wystarczy tylko wspomnieć, że w październiku czekają nas wybory parlamentarne, które prawdopodobnie wygra obecnie opozycyjna partia, której pomysły nie są delikatnie mówiąc ciepło przyjmowane przez rynek. W odwodzie są też nadal problemy Grecji i konflikt na Ukrainie, problemy Rosji związane z taniejącą ropą czy bardzo prawdopodobne bankructwo Wenezueli, której budżet na handlu ropą się w całości opiera (kto teraz chciałby, aby nasz budżet też się opierał np. na eksporcie gazu z łupków ;-)). To jednak może być już w cenach.

Trzeba natomiast pamiętać, że sytuacja makroekonomiczna jest bardzo korzystna, mamy niskie stopy procentowe, spada bezrobocie, inflacja jest niska, a taniejące surowce (ropa najniżej od szczytu paniki w 2008 roku) sprawiają, że raczej większych perspektyw na jej wzrost i ryzyka podniesienia stóp procentowych w najbliższym czasie nie ma. To może przemawiać za obroną 2000 pkt, a w takim przypadku można pomyśleć o zagraniu pod powrót pod górną bandę, czyli 2500-2600 pkt.

Tak gwałtowna przecena sprawia, że w ciągu kilku dni wiele spółek staje się znacznie bardziej atrakcyjna pod względem wyceny i może to stwarzać okazje do zakupów, np. pod kątem portfela dywidendowego (wszyscy pamiętamy KGHM po 25  PLN w 2008 roku, który przez następne lata wypłacił więcej samej dywidendy). Krew niewątpliwie już się polała, nie jest jeszcze powiedziane, że nie poleje jej się więcej, ale to w żadnym przypadku nie oznacza, że powinniśmy odwracać swój wzrok od giełdy.

Jeśli zaś chodzi o mój blogowy portfel, to zapewne za 2-3 dni dzisiejsza przecena będzie w nim bardzo dobrze widoczna i szykuje się na spory spadek jego wartości. Co prawda udało mi się jeszcze w zeszłym tygodniu sprzedać połowę funduszu HSBC1 (Chiny), ale to tylko niewielka część portfela. Dzisiaj zleciłem konwersje reszty HSBC1 na UNK4 (fundusz pieniężny) oraz połowy UNK6 (MiSie) na UNK4 i ML5 (złoto). Podobny los spotka prawdopodobnie fundusze HSBC2/JPM1 bazujące na spółkach europejskich. W takich niepewnych sytuacjach wolę siedzieć na pieniądzach, a przynajmniej wolałbym aby to była większa część portfela.

Złoto natomiast to taki cichy plan, póki co bardzo nieśmiały bo na tygodniowym wykresie nadal nie wygląda to zbyt dobrze i dopiero wybicie powyżej 1200 USD mogłoby mnie skusić do mocniejszego wejścia w ten walor. Za tą inwestycją przemawia bliskość bardzo mocnego wsparcia (żółty prostokąt) oraz wybicie z formacji spodka na wykresie 4-godzinnym. Fundamentalnie też jest kilka przesłanek ku złotu, bo w sytuacji gdy odsuwa się perspektywa podwyżek stóp procentowych w USA, a Chiny dewaluują swoją walutę, złoty kruszec może wrócić do łask (zyskując chociażby na samym osłabieniu USD, z czym mieliśmy do czynienia np. dzisiaj).

Kliknij aby powiększyć
Jedno jest pewne, zmienność to coś czego na rynkach ostatnio brakowało, teraz wreszcie coś się dzieje, a jak uczy doświadczenie, w takich okolicznościach rodzi się sporo okazji.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

0 komentarze:

Prześlij komentarz