Dlaczego nowy mBank to dobry pomysł?

Wypadałoby zrobić podsumowanie start ostatniego miesiąca w portfelu, ale jako, że to smutny temat to może zostawię go sobie na jakiś inny dzień. Już jakiś czas temu obiecałem napisać parę słów o "nowym mBanku", który został w zeszłym tygodniu szumnie zapowiedziany, pomimo faktu, że tak naprawdę jest dopiero na wczesnych etapie tworzenia. To prawdopodobnie taki nowy zwyczaj, Alior Bank zapowiedział Alior Synca też z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i nadal czekamy tą ich rewolucję.

Ale wróćmy do meritum, tytuł notki to parafraza stwierdzenia jakie w swojej notce umieścił Krzysiek z Metafinanse, a przytoczyłem je bo to właśnie ta notka sprowokowała mnie do napisania kilku słów na temat czegoś, co nie zostanie nam zaprezentowane wcześniej jak pod koniec bieżącego roku. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ale ja rezerwuje sobie prawo do polemiki.

Moim zdaniem Krzysiek jak i wielu innych komentatorów poszło w swoich domysłach zbyt daleko, wszyscy uczepili się tego nieszczęsnego Facebooka, który ma być zintegrowany z bankiem i już nie mogą się doczekać, jak w naszych profilach pojawią się informacje o tym kiedy i jaką wypłatę otrzymał nasz znajomy czy za co płaci raty. Przecież to jest o tyle niedorzeczne co niemożliwe, nawet biorąc pod uwagę możliwości różnych ustawień prywatności na Facebooku i tworzenia dedykowanych aplikacji z API (Application programming interface - Wiki) tego serwisu społecznościowego.

Póki co mBank zapowiedział tylko, że dzięki Facebookowi będziemy mogli zrobić przelew swojemu znajomemu, a przecież nr kont podajemy bez problemu np. na aukcjach. Możemy też informować się o zniżkach bazując na naszej lokalizacji, a przecież twory takie jak Forusquare dostępne są już od dawna i co więcej, w Stanach Zjednoczonych są bardzo popularne. Nikt jednak nie może zmusić nas do korzystania z tych nowinek, bo wystarczy, że wyłączysz w smartfonie ustawienia lokalizacji i problem znika.

Pomijając już całą tą otoczkę, z tego co ja zrozumiałem, mBank chce nam dużo rzeczy ułatwić, lepszy interfejs (a już ten obecny jest bardzo dobry), aplikacja do zarządzania finansami (pamiętajcie, że pewnie 80% społeczeństwa nie dba o swoje finanse, jak wszyscy wiemy to pierwszy, podstawowy błąd), która może pewne rzeczy uświadomić, nawet jeśli nie będziemy mieli w mBanku lokat na ich tragicznym oprocentowaniu. Oszczędności to nie tylko lokaty, ale także fundusze (SFI), akcje czy obligacje (eMakler), a te usługi bardzo dobrze działają.

I żeby nie było, nie bronie mBanku, cała ta koncepcja banku wirtualnego nie przemawia do mnie, nie potrzebuję video-chatu, wystarczy mi telefon, finansami zarządzam w Excelu, bo kont mam kilka, a obecny interfejs bardzo mi pasuje, ale jak znam życie to będę jednym z pierwszych klientów, którzy przejdą z mBanku do nowego mBanku. Nasze przyzwyczajenia się zmieniają, nasze postrzeganie sieci też się zmienia, tablety i smartfony zdobywają coraz szerszy rynek i zmienia się sposób w jaki korzystamy z treści w sieci i jak chcemy mieć je przedstawione, a to właśnie ta integracja z sektorem mobilnym może być największą zaletą nowego mBanku, bo obecnie aplikacje do obsługi kont na smartfonach, delikatnie mówiąc nie są najwyższych lotów.

Jestem ciekawy jak będzie wyglądał ten projekt, a jeszcze bardziej ciekawy co niedługo zaprezentuje nam Alior Sync, bo będzie to pewnie jakiś przedsmak tego czego można oczekiwać po wirtualnym banku. A o to, że ktoś Was zmusi do przejścia na nowy mBank bym się nie martwił, bo im przecież głównie zależy na utrzymaniu klientów i zdobyciu nowych, a nie zniechęcaniu do siebie i zamykaniu jak największej liczby kont. Warto o tym pamiętać.


Więcej na temat samego projektu znajdziecie w poniższym filmiku.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

7 komentarze:

  1. Oczywiście wszystko zależy od tego jak to wyjdzie. Jednak nadal pozostaje wiele niesmacznych elementów z tym związanych. Reklama czegoś co może wystartuje za rok, "małpowanie" Aliora, brak świeżości w pomyśle. Można zrozumieć mBank, w końcu ktoś chce mu odebrać palmę banku internetowego dla młodzieży.

    Tylko czy to pomoże poprawić nadszarpniętą reputację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu pudło, tak naprawdę to nie wiadomo co z tego wyjdzie i ciężko to oceniać, zapowiedzieli teraz, bo taka jest moda, mam nadzieje, że wcześniej będzie jakaś beta wersja dostępna aby sobie potestować ;)

      I oczywiscie wiele będzie zależeć od tego co pokaze Alios Sync.

      Usuń
  2. interfejs jest dobry, i niestety coraz mniej konkurencyjny. przestają wyprzedzać inne bankozaury w możliwościach załatwienia spraw przez kliknięcie na stronie, a w dodatku system staje się coraz mniej stabilny - coś co kiedyś było jego niekwestionowaną przewagą.
    no i po co budują nowy system od zera, naprawiliby stary i dodali na nim różne nowości czy ułatwienia ;) znacznie taniej i łatwiej, ale najwyraźniej menedżer działu informatycznego nie ma u nich nic do powiedzenia.
    ja bym z wielką chęcia ujrzała poprawę jakości obsługi, z taką kwotą jaką kosztuje nowy mbank pewnie by się to im udało... . po co tworzyć nowe, nie wiadomo do końca czy dobre, skoro powiela się w dodatku stare nienaprawione błędy. ale o ich naprawę już trudniej, mnie medialnie i nie ma czym pochwalić się 'na ścianie'...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha i tu też się nie zgodzę, znam kilku programistów i 9 na 10 powie, że woli coś postawić od nowa, niż poprawiać kod, który ma już 11 lat i być może pewne ograniczenia. Kto wie czy nie stoi za tym właśnie zdrowy rozsądek, może po prostu łatwiej będzie zrobić nowy system, niż poprawiać stary, dodawać kolejne funkcjonalności i okupić to brakiem stabilności, o którym mówisz. Kto wie czy to nie jest drugi dno tej całej akcji :)

      Usuń
    2. Ja uwielbiam interfejs mBanku, ządnych pojawiających sie dymków z podpowiedziami, żadnej Javy, flasha i innego gówna. Zwykły tekst i guziki.
      Mam konta w getin/alior/deutschebank/kredytbank i ich systemy informatyczne to katorga.
      Choć mBank ma kiepskie oferty oszczędzania to jako typowy ROR jest idealny.

      @Kamil czekam na zysk/strata miesiąca :)....

      Usuń
  3. Trochę z innej mańki, ale standardy banku reklamującego się hasłem "najwyższa CHAŁTURA bankowości" co raz bardziej mnie zaskakują:

    Otóż, dzwonię do AliorBanku i pytam o lokatę 6,2% z możliwością zerwania bez utraty odsetek. Pytam o regulamin usługi. Odpowiedź "panienki ze słuchawki": "Ta oferta nie ma osobnego regulaminu. Zakładana jest na warunkach standardowych." Hmmm, dopytuję: "Ale warunki standardowe raczej spowodują drastyczne ścięcie oprocentowania w przypadku wcześniejszego zerwania." Pada rozbrajająca odpowiedź: "Przecież zapewniam Pana, że wszystko będzie dobrze, rozmowa jest nagrywana, więc w razie problemów, można się na nią będzie powołać." ŁADNE MI KWIATKI - UMOWA Z BANKIEM "NA GĘBĘ" (bo regulaminu nie ma). Ciekaw jestem, czy kredytów równie liberalnie udzielają? Chętnie bym przypieczętował swoją słodką obietnicą np. pożyczkę w 2-3 miliony, bez zbędnych umów i regulaminów. WYSTARCZY, ŻE ROZMOWA BĘDZIE NAGRYWANA!

    Jeżeli w konwencjonalnym ramieniu instytucji finansowej pt. Alior Bank dzieją się takie kwiatki (a brak kompetencji w obsłudze u nich przećwiczyłem na sobie co najmniej kilkakrotnie), to widzę, że "Synek" będzie kompletną tandetą zaprawioną licznymi wodotryskami. Osobiście będę stronił od tych wynalazków - nie dlatego, że obcy mi postęp w tej dziedzinie (wręcz na odwrót - wszelako popieram go), lecz tylko dlatego, że poziom kompetencji jest bliski dna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Thank you for the information, the article is very well-written.

    OdpowiedzUsuń