Dlaczego mnie nie martwi osłabienie złotówki?

Długi weekend zakończył się dla nas bardzo gwałtownie, problemy Grecji odbiły się szerokim echem na całym kontynencie, a dodając do tego jeszcze zamieszanie z bankiem Goldam Sachs, mamy dosyć wyraźną korektę, która dzisiaj ściągnęła indeks WIG20 delikatnie poniżej 2400 pkt (2397.6 pkt na zamknięciu). Wszystko wskazuje też na to, że to jeszcze nie koniec bo chwili gdy pisze te słowa, indeks S&P500 będzie za chwile testował opór na 1150 pkt, który powinien być silnym wsparciem i jednym z ostatnich bastionów utrzymania trendu wzrostowego z ostatnich miesięcy.

Pomijając jednak wszystkie te analizy, które już niedługo zapewne pojawią się na innych blogach prowadzonych przez bardziej doświadczonych graczy na rynku, dzisiaj dotarła do mnie kolejna zaleta lokowania środków (albo ich części) w waluty czy fundusze obce. Tak się akurat złożyło, że około 65% wartości mojego portfela z Skandii ulokowane jest w zagranicznych funduszach denominowanych w USD i Euro. Dzięki temu, pomimo spadków wszystkich indeksów i cen surowców, a co za tym idzie także wartości jednostek funduszy, wartość portfela waha się bardzo nieznacznie, a to za sprawą osłabiającej się złotówki. Nasza waluta dynamicznie w ciągu zaledwie 2 dni potaniała w stosunku do USD i Euro średnio o 20 groszy, czyli odpowiednio o 6.5% w stosunku do USD i około 5% w stosunku do Euro.

Tym samym zamiast tracić, mój portfel dzisiaj nawet nieco urósł co przy spadku wartości moich akcji, jest całkiem sporym pocieszeniem ;-). Oczywiście zdaje sobie sprawę, że poduszka taka nie podziała na dłuższą metę, daje to jednak pewien bufor czasowy na przemyślenie strategii i ewentualne wycofanie części środków do bezpieczniejszych funduszy, denominowanych w złotówkach. Kolejny raz potwierdza się reguła dywersyfikacji, a ja uczę się w praktyce jakie niesie to ze sobą konsekwencje.

PS. Wsparcie na S&P500 pięknie się sprawdziło, po odbiciu od 1152, mamy już 1156 pkt na liczniku, choć nadal jest to 0.87% poniżej wczorajszego zamknięcia.

PS2. Jednak wsparcie nie wytrzymało, a w trakcie sesji amerykanie zanotowali nawet 1069 pkt, ponad 7% poniżej otwarcia. Wyczyszczono stopy to teraz pytanie co będzie dalej, jutro dalszy ciąg nerwówki, a póki co S&P500 spadl o 3.24% do 1128.05 pkt, czyli jednak nad 1121 pkt, które jest istotnym wsparciem.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

2 komentarze:

  1. Niby dobrze że Ci wartość portfela nie rośnie, ale czy to jest przemyślana strategia, czy szczęście?

    Nie najlepiej będzie, kiedy to samo być ale w drugą stronę - giełdy w górę i złoty zacznie się umacniać i nie zarobisz.


    A co do Twojego P.S. to już jest nieaktualny, a wodospad był piękny:D

    OdpowiedzUsuń
  2. @Marek

    czekam na koniec sesji zeby podsumować PS2 ;))

    a co do strategii itd. złotowka nie jest skorelowana z wzrostami na wszystkich giełdach, druga rzecz agresywne fundusze zawsze dadza jakiś zysk, nawet przy umacniającym się złotym i wreszcie trzecia kwestia, te pieniądze to długoterminowa, emerytelna inwestycja, więc takie wahania specjalnie na mnie wrażenia nie robią, niepocieszony byłem rok temu w lutym, gdy z 3000 zrobiło mi sie 1200 PLN i nawet wysoki kurs PLN nie pomógł ;))

    OdpowiedzUsuń