Temat polis inwestycyjnych, takich jak ta której opłacanie opisuje na tym blogu, jest w ostatnich tygodniach bardzo popularny, głównie za sprawą działalności Maćka Samcika i jego redakcyjnej koleżanki, Anny Popiołek. Kilka dni temu pojawił się na ten temat kolejny artykuł, który moim zdaniem uderza w samo sedno tego problemu, czyli sprzedawców polis, którzy zarabiają na nich ogromne prowizje.
O tym, że na sprzedaży polis zarabia się duże pieniądze pisałem już nie jeden raz, pokusa wśród sprzedawców jest tym większa im polisa dłużej trwa i im większa jest wartość rocznej składki, bo to głównie te dwie rzeczy decydują o tym, ile zarobi pośrednik. Stawki są zapewne różne w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego i konkretnego programu "regularnego oszczędzania". Zresztą pisałem o tym już blisko 3 lata temu (ale ten czas leci) we wpisie Dlaczego oni tak usilnie nam to sprzedają? gdzie nawet podałem zakres kwot jakie można zarobić.
O tym, że na sprzedaży polis zarabia się duże pieniądze pisałem już nie jeden raz, pokusa wśród sprzedawców jest tym większa im polisa dłużej trwa i im większa jest wartość rocznej składki, bo to głównie te dwie rzeczy decydują o tym, ile zarobi pośrednik. Stawki są zapewne różne w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego i konkretnego programu "regularnego oszczędzania". Zresztą pisałem o tym już blisko 3 lata temu (ale ten czas leci) we wpisie Dlaczego oni tak usilnie nam to sprzedają? gdzie nawet podałem zakres kwot jakie można zarobić.