Europejskie akcje najlepszą inwestycją w 2015 roku?

Temat może brzmieć nawet śmiesznie, jeśli wziąć pod uwagę, że wczoraj to S&P500 pobił rekord wszechczasów i zamknął swoje notowania powyżej 2050 pkt po raz pierwszy w historii, a Eurostoxx50 od roku stoi praktycznie w miejscu, ale analitycy Credit Suisse mają takie właśnie zdanie i nawet całkiem ciekawe uzasadnienie, które publikują w swoim najnowszym raporcie.

Mianowicie, analitycy banku zauważyli, że zyski największych europejskich przedsiębiorstw wliczanych w skład indeksu Eurostoxx50, są na najniższym poziomie od ponad 10 lat, czyli nawet niżej niż w trakcie kryzysu w 2008 i 2009 roku. Co jednak jeszcze ważniejsze, różnica w porównaniu do zysków spółek amerykańskich z indeksu SP500 jest rekordowa, a patrząc na poniższy wykres nie trudno dostrzec korelację która występowała we wcześniejszych latach.



Korelacja załamała się w 2011 roku, ale Credit Suisse jest przekonane, że w 2015 roku, Europa powinna zacząć zmniejszać tę różnicę, a to za sprawą między innymi kolejnych ruchów Europejskiego Banku Centralnego, który okrężną drogą kroczy powoli w stronę prawdziwego programu "luzowania ilościowego" (quantitative easing), którego trzecią edycję niedawno zakończył FED. Analitycy przewidują, że skup obligacji, który prawdopodobnie niedługo rozpocznie EBC w celu pobudzania gospodarki, sprawi, że w obiegu pojawi się jeszcze więcej gotówki, która zacznie być inwestowana w bardziej ryzykowne aktywa, jak np. akcje i wywoła wzrosty na giełdach.

Według analiz szwajcarskiego banku, najbardziej prawdopodobny scenariusz przewiduje wzrost indeksu Eurostoxx50 o 14%, a w przypadku najlepszego scenariusza nawet o 25%. Dla porównania, wzrost S&P500 od stycznia 2014 roku to już ponad 10%, a Eurostoxx50 stoi praktycznie w miejscu. Zresztą Credit Suisse przewiduje również dalsze wzrosty w USA, które mogą sięgnąć nawet 8-10%.

Żeby jeszcze podgrzać atmosferę, mogę dodać, że podobne przewidywania ma JP Morgan, który zaczyna portfele swoich klientów doważać akcjami z Europy, oczekując większego wzrostu na Starym Kontynencie, również za sprawą działań EBC (luzowania polityki pieniężnej przez skup obligacji) oraz większej aktywności banków, które do tej pory musiały gromadzić aktywa, aby sprostać stress testom EBA, których wyniki zostały opublikowane kilka tygodni temu. Teraz groźba testów nie wisi nad nimi, więc chęć do udzielania pożyczek powinna wzrosnąć, pod warunkiem oczywiście, że przedsiębiorcy będą chcieli je brać, widząc perspektywę rozwoju przed swoimi firmami.

Cały powyższy wywód nie jest oczywiście rekomendacją inwestycyjną, bo każdy z nas sam musi podjąć odpowiednie decyzje, ale myślę, że jest to całkiem ciekawa obserwacja, o której warto wiedzieć i myślę niezła motywacja, aby samemu lepiej zbadać temat. Dla porządku tylko dodam, że Skandia posiada w swojej ofercie kilka funduszy, które inwestują stricte w akcje europejskich spółek, dwa z nich prowadzone są zresztą przez JP Morgana, a wszystkie w ostatnim miesiącu są przynajmniej 5% na plusie...
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

0 komentarze:

Prześlij komentarz