Plany na 2014 rok, czyli idą zmiany

Mamy 6 stycznia 2014 roku, czyli nie całkiem jest to już taki nowy rok, bo według mojego świeżutkiego postanowienia pisania jednego wpisu na bloga co drugi dzień, to jestem już 3 wpisy w plecy ;-). Pocieszający jest jednak fakt, że tematów na styczeń nie brakuje, ale o tym może nieco więcej napiszę pod koniec.

W tym wpisie chciałbym krótko podsumować poprzedni rok, 2013, który był z pewnością bardzo ciekawy i zaowocował u mnie kilkoma przemyśleniami, prowadzącymi do zmian jakie zamierzam wprowadzić w tym roku. Patrząc na nasze podwórko, nie ma za bardzo czym się chwalić, indeks największych spółek - WIG 2 - stracił w tym roku 8,5% i zdecydowanie odstaje od indeksów rynków rozwiniętych, gdzie np. S&P 500 zyskał ponad 25%, niemiecki DAX ponad 22%, a japoński Nikkei 225 ponad 50% (!!!). W Polsce sytuacje ratowały nieco sWIG80 i mWIG40, które rosły odpowiednio o 37% i 30% co pewnie miało wpływ na nieco ponad 6% indeksu szerokiego rynku - WIG.



Patrząc pod kątem możliwości jakie daje Skandia, trzymanie się  QUE2 przez większość tego roku było błędem, znacznie korzystniejsze były inwestycje w fundusze małych i średnich spółek, a jak ktoś na początku zeszłego roku zainteresował się funduszami skupiającymi akcje spółek w USA czy Japonii, to również sporo zyskał. Problem tylko w tym, że nie mamy wtedy wpływu na skład portfela i np. obecne rekordy bite przez Nikkei 225 nie są w żadnym stopniu odzwierciedlone w wynikach funduszu ML4, a to za sprawą słabnącego jena, który bardzo mocno koreluje z wzrostami na japońskiej giełdzie, tym samym fundusz ML4 wyceniany w USD, praktycznie nie zyskuje na wartości. Jak pewnie pamiętacie, przewidywałem jeszcze duże wzrosty na Nikkei, ale kompletnie nie wziąłem pod uwagę ryzyka kursowego, bo przez pierwsze pół roku, wyniki ML4 były rewelacyjne.

Tym samym pozbyłem się w grudniu ML4 na rzecz QUE2, który wcale nie chce rosnąć, prawdopodobnie pod naporem ciążącej podaży akcji ze strony praktycznie likwidowanych OFE. To też temat na znacznie szerszy wpis, w którym niekoniecznie chciałbym krzyczeć o grabieży "moich pieniędzy" przez Tuska, a raczej spojrzeć na sytuację z innej strony, bo przecież zarówno pieniądze w ZUSie jak i te wpłacone za obligacje Skarbu Państwa, to jedynie obietnica złożona przez mniej lub bardziej wiarygodny rząd. Przy okazji mogę być w tym temacie obiektywny, bo moje składki w OFE (podobnie zresztą jak w ZUSie) to obecnie kilkaset PLN, więc można powiedzieć, że jestem praktycznie z tego systemu wyłączony.

Pociągnęło to za sobą kolejny wniosek, który powinien dać do myślenia każdemu, kto chce dożyć późnej starości, a mianowicie samemu trzeba zadbać o przyszłość. W moim przypadku taką przystanią miała być Skandia, ale jak to wypada w praktyce to sami widzicie, więc zamierzam coś z tym zrobić, to jednak również temat na kolejny wpis, który pojawi się niedługo.

Miało być jednak o podsumowaniu 2013 roku, jako że prowadzę dosyć dokładne statystki swojego budżetu, to na koniec roku zawsze mam sporo ciekawych spostrzeżeń i niestety zazwyczaj nie są one bardzo pozytywne. W tym roku najbardziej jestem niezadowolony z faktu, że stopa oszczędności (nadwyżka dochodów nad wydatkami) wyniosła zaledwie 7,8%. W dodatku aż w 4 na 12 miesięcy, moje wydatki były większe niż przychody, co nigdy nie powinno mieć miejsca. Jest tutaj z pewnością pole do poprawy i narzucenia większej dyscypliny. Jeśli spojrzeć na wartość netto jest nieco lepiej, bo z racji spłacanego kredytu mieszkaniowego, spada zadłużenie i przy założeniu stałej wartości nieruchomości, moja wartość netto wzrosła o 11,7%.

W 2013 roku pojawiła się też dodatkowa osoba w naszej rodzinie, co też miało spory wpływ na cały budżet, a nie byłbym sobą gdybym tych wydatków nie podsumował. Dlatego możecie też w styczniu oczekiwać wpisu na temat kosztów "posiadania" dziecka, przez pierwszy rok jego życia, dla tych którzy myślą nad tym krokiem, może to być całkiem ciekawa relacja.

Wreszcie na koniec wypada podsumować działalność bloga, w 2013 roku to raczej jego upadek, powstało tylko 60 wpisów, czyli średnio 5 miesięcznie, dwukrotnie mniej niż w 2012 roku. Miało to też odbicie w statystykach, które spadły o około 30% i tak w 2013 roku bloga odwiedziło niespełna 50 000 unikalnych użytkowników. Muszę chyba wziąć kilka lekcji od Michała Szafrańskiego ;-). Nie mniej jednak jestem wdzięczny tym, którzy nadal tu zaglądają i czytają te moje wynurzenia, które bardziej przypominają użalanie się nad sobą ;-).

Tematów w styczniu nie powinno zabraknąć, a czas też nadrabiać zaległości we wpisach, mam nadzieje, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

4 komentarze:

  1. 1. "Pociągnęło to za sobą kolejny wniosek, który powinien dać do myślenia każdemu, kto chce dożyć późnej starości, a mianowicie samemu trzeba zadbać o przyszłość" - niech te złodzieje oddadzą mi moje pieniądze, które zabierają do nieefektywnego ZUSu i OFE a sam będę lepiej nimi zarządzał i sam sobie odłożę na emeryturę
    2. "... powstało tylko 60 wpisów, czyli średnio 5 miesięcznie" - lepiej przeczytać jeden dobrze napisany i ciekawy wpis niż 5 kiepskich, gdzie autor 'leje wodę' i na siłę pisze tekst
    ps. motywacji i dużo siły w nowym roku !

    OdpowiedzUsuń
  2. Za ilością może też iść jakość, główny problem to lenistwo ;-)


    malbec - każdy by tak chciał, obawiam się tylko, że nie każdy by to dobrze wykorzystał, ba stawiam nawet na to, że większość by te pieniądze straciła, a nie pomnożyła... i wreszcie do tego trzeba by było wykiwać jedno pokolenie, bo system finansuje się na bieżąco, czyli jak chcesz otrzymać swoje pieniądze, to Twoi rodzice nie dostaną nic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z racji nadchodzących zmian, najbardziej czekam na wpisy o
    dziecku. Dodatkowo, jakbyś mógł coś napisać o kredycie hipotecznym i
    życiu po zaciągnięciu kredytu, to też byłoby fajnie.



    Ciekawią mnie też dalsze losy polisy i odpowiedź na pytanie, czy podjąłem dobrą decyzję w sprawie spieniężenia swojej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj pewnie tak, dzisiaj WIG20 spadł na 2370 pkt, QUE2 znowu da mi popalić.

    OdpowiedzUsuń