iPhone 5 uratuje gospodarkę USA

Tytuł typowo tabloidowy, ale bardzo podobny zamieścił na swoich stronach Washington Post i zainspirował mnie do napisania tego wpisu na blogu. Jak może część z Was już wie, jutro po 18:00 rozpocznie się konferencja Apple, na której spodziewamy się prezentacji nowego iPhone'a, telefonu już kultowego, którego prezentacje wpisały się nawet w popkulturę, a słynne słowa Steve'a Jobsa "and one more thing..." są znane nie tylko geekom.

A może przesadzam? Przyznam szczerze, że nieco brakuje mi dystansu do tego wydarzenia, więc jestem tak na prawdę ciekawy, jak to jest u Was, wiedzieliście, że jutro premiera nowego iPhone'a? Kogoś w Polsce to w ogóle interesuje? Czekam na komentarze.


Ale do rzeczy, zaciekawił mnie ten tytuł i z tekstu dowiedziałem się, że autorem analizy nie jest dziennikarz, a analityk banku JP Morgan, Michael Feroli, według którego, sprzedaż iPhone 5 w czwartym kwartale 2012, może odpowiadać nawet za 0,5% wzrost amerykańskiego PKB w tym kwartale. Jak wszyscy wiemy, USA to nie jest mały rynek, którym można zachwiać przez jednorazowe wydarzenia, a tu ktoś mi mówi, że dzięki Apple, wzrost PKB w USA w 4Q2012 będzie wynosił 2%, zamiast 1,5%. Co więcej nie jest to pierwszy raz gdy się tak dzieje, bo rok wcześniej przy premierze iPhone 4S takie zjawisko też podobno zaobserwowano.

Z z prostych wyliczeń wynika, że iPhone 5 dołoży do gospodarki USA tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy swojej sprzedaży ponad 3 mld USD. Skąd ta kwota? Bezpiecznie można założyć, że średnia cena sklepowa tego modelu będzie wynosiła około 600 USD (będzie pewnie 2-3 wersje w cenach od 499 do 699 USD), z czego około 200 USD to koszt komponentów, które wyprodukowane są w innych krajach i do PKB USA się nie będą wliczać. Nie mniej jednak, z tych 600 USD, zostaje nam jeszcze 400 USD, które trafi do gospodarki. Teraz biorąc szacunki z zeszłego roku, kiedy to mało rewolucyjny iPhone 4S sprzedał się w 3 miesiące w nakładzie ponad 8 milionów sztuk i przekładając je na dzisiejsze realia, mamy potencjalny wzrost PKB właśnie o 3.2 mld USD.

To oczywiście czyste gdybanie i pewnie nie uda się tego nigdy potwierdzić, ale to pokazuje ogromny rozmach z jakim działa Apple, mając wpływ nawet na tak duże gospodarki jak ta amerykańska. Pokazuje też, jak ważne są innowacyjne produkty dla gospodarki, nawet jeśli za ich produkcje odpowiada inny kraj, to i tak ogrom przychodów generowany jest w kraju producenta. Jest zupełnie odwrotnie jak z naszymi firmami, które sprowadzają z Chin tanie tablety w kontenerach i sprzedają je w przeliczeniu po 120 USD, podczas gdy same zapłaciły za nie 80 czy 90 USD.

Z drugiej strony zastanawia mnie jedno, może amerykanie powinni podnieść ceny benzyny, tak o 50%, ludzie też by wtedy więcej pieniędzy wydawali i PKB by rosło ;-) (mam nadzieję, że tego pomysłu nie przeczyta nasz premier :D).
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

3 komentarze:

  1. Tak trochę z innej beczki, to mamy w języku polskim takie fajne słowo jak "maniak"... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno trzeba przyznać. Apple ma świetnych marketingowców!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam maniak, geek, język ewoluuje ;) Ale jak widać wśród czytelników bloga, Apple nie robi furory, nawet chwytliwy temat nie pomógł.

    OdpowiedzUsuń