Polska liderem płatności mobilnych - i bardzo dobrze!

Rzadko kiedy można w kontekście naszego kraju użyć słowa lider, a gdy już to następuje to nie zawsze jest to w pozytywnym sensie rozumiane ;-). Tym razem jednak z pełną powagą i świadomością, można stwierdzić, że w Polsce na naszych oczach odbywa się rewolucja w płatnościach mobilnych, niespotykana na skalę światową. Nasz rynek bankowy od początku był bardzo nowoczesny i wygląda na to, że nie zwalnia tempa, bo Polacy lubią nowinki technologiczne i chętnie z nich korzystają.

Wystarczy wspomnieć, że to właśnie w Polsce, Mastercard wspólnie z siecią T-Mobile, jako w pierwszym kraju w Europie wprowadził płatności zbliżeniowe (NFC) przy pomocy telefonów. Co prawda próg dostępu do tej usługi jest wysoki, bo trzeba nie tylko odpowiedni telefon, ale też kartę SIM od konkretnego operatora, ale usługa działa i z każdym miesiącem będzie pewnie miała coraz więcej klientów.


Od wczoraj ta pewność może być jednak nieco mniejsza, bo swoje rozwiązanie zaprezentował nasz lokalny gigant, czyli bank PKO BP. O płatnościach mobilnych - IKO pisałem już w podsumowaniu poprzedniego tygodnia, kiedy to zapowiadano konferencję. Od wczoraj usługa działa i miałem już okazję chwile "pobawić się" IKO bo akurat konto w PKO BP niestety mam ;-). Nie jest jeszcze idealnie, bo np. na moim telefonie aplikacja nie wyświetla wszystkich elementów menu, czego nie omieszkałem zgłosić już na profilu banku na Facebooku. Pomijając jednak tą drobną niedogodność, IKO co naprawdę bardzo ciekawy pomysł, który ma szansę chwycić.

 

Ale po kolei, na co pozwala nam IKO? W tej chwili przy pomocy aplikacji będziemy mogli np. wypłacić pieniądze z dowolnego bankomatu PKO BP mając przy sobie tylko telefon, możemy także przesyłać przelewy do naszych znajomych, podając tylko ich nr telefonu, choć trzeba pamiętać, że ta usługa ogranicza się tylko do tych osób, które z IKO korzystają. Wreszcie możliwa będzie także płatność w sklepach, ale nie we wszystkich. Do wakacji ma być to możliwe w co czwartym punkcie handlowym w Polsce, obecnie takie płatności obsługują terminale firmy eService (25% polskiego rynku płatności kartowych). Niedługo pojawią się też możliwości płacenia z IKO w Internecie, np. zamiast szybkiego przelewu czy płatności kartą, obecnie funkcja jest już aktywna np. na Gruoponie. Cały proces realizacji płatności w każdym przypadku ogranicza się do wpisania w terminalu/na stronie sześciocyfrowego kodu, który jest zgodą na obciążenie naszego rachunku w banku. W każdym z powyższych wypadków konieczne jest posiadanie telefonu z aktywnym połączeniem internetowym i oczywiście systemu Android lub iOS, inne są dopiero w planie.

IKO oferuje jednak jeszcze jedną funkcję, nieco bardziej offline'ową, która w w momencie wypłaty gotówki nie potrzebuje aktywnego połączenia z siecią. Mowa o czekach, które w Polsce praktycznie nigdy nie zdobyły większej popularności, a które wraz z IKO wracają do łask. Nie jest to oczywiście żadna książeczka, a funkcja aplikacji, dzięki której możemy umożliwić dowolnej osobie wypłatę gotówki z naszego konta w bankomacie. Czek to tak naprawdę 9 cyfr, które wpisujemy w bankomacie aby wypłacić określoną kwotę. Ważność takiego kodu to minimum 15 minut, a maksymalnie 3 dni (72h). W skrajnych przypadkach warto mieć przy sobie taki kod na wszelki wypadek, gdyby miało nam zabraknąć gotówki, a bylibyśmy bez karty, portfela i telefonu.


Jednym słowem pod względem idei, IKO jest rewelacyjnym rozwiązaniem, a skoro bierze się za nie gigant na polskim rynku płatniczym, to można chyba wróżyć mu powodzenie. Czy na taką skale aby włączyć się do rywalizacji z Mastercard i VISA? To jeszcze się okaże, bo PKO BP nie chce teraz zdradzić jaką prowizje pobiera od akceptanta transakcji dokonanej przez IKO. Podobno jest ona radykalnie mniejsza niż opłata interchange pobierana przez organizacje płatnicze (1,5% i więcej), ale nie wiadomo czy mowa tu o 0,5% czy może o 1%. Druga sprawa to liczba punktów obsługujących płatności IKO, 25% to jeszcze mało, aby to działało to klient musi mieć niemal pewność, że może zapłacić telefonem, tak jak dzisiaj ma tą pewność niezależnie czy posiada kartę Mastecard czy VISA. Wreszcie dopóki aplikacja wymaga konta w PKO BP, to jest mało atrakcyjna. Niedługo dołączy Inteligo, a w przyszłości będzie też służyła jako portmonetka (prepaid), ale kluczem jest zachęcenie do współpracy innych banków. Podobno rozmowy trwają, ale szczerze powiedziawszy nie wierze w ich powodzenie, może zostanę miło zaskoczony. Jakby nie patrzeć, przed IKO jeszcze długa droga, wyboista, ale w razie powodzenia, może oznaczać rewolucję na polskim rynku płatności bezgotówkowych, bo tak trzeba określić przejście z obozu krajów o najwyższej stawce opłaty interchange, do grupy o najniższych kosztach płatności bezgotówkowych.

Tym bardziej, że PKO BP nie jest jedyne, o Biedronce pisałem już kilka razy, wczoraj w moje ręce wpadł film z testów tego rozwiązania w jednym ze sklepów sieci. Płatność przebiega bardzo podobnie jak za pośrednictwem IKO. Klient stojąc w kolejce uruchamia specjalną aplikację na telefonie powiązaną z jego rachunkiem ROR albo prepaid, wybiera opcję Zapłaty i po skasowaniu produktów, podaje kasjerowi 6 cyfrowy kod. Po wpisaniu kodu mamy 60 sekund, aby na swoim telefonie zatwierdzić kwotę płatności. Naciskamy OK i zakupy zostają zakończone. Na moje to znacznie szybsze i wygodniejsze niż płatność gotówką, szczególnie gdy kasjer nie ma jak wydać reszty ;-). Co ważniejsze, inwestycje ze strony Biedronki to tylko aktualizacja oprogramowania kas, można to zrobić bardzo szybko i płatności telefonem powinny być uruchomione jednocześnie we wszystkich sklepach, a ma to nastąpić w ciągu najbliższych 4 miesięcy.

Nie wiem jak Wam, ale mi podoba się kierunek, w którym zmierzamy i wypada się tylko cieszyć, że jesteśmy prekursorami rozwiązań, które mają szansę na rozbicie duopolu Mastercarda i VISY, co zresztą już następuję, bo ostatnio ten peirwszy sam wyraził chęć obniżenia opłaty interchange na kilku swoich kartach. Niech się dzieje!
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

3 komentarze:

  1. Ja chce płacenie za bilety komunikacji miejskiej za pomocą NFC w telefonie w automatach w autobusach w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej niż NFC to pewnie coś w stylu IKO, ale IKO też ma szanse na obsługę NFC, wtedy kod bedzie tak przesyłany, bez potrzeby jego wklepywania.

      Usuń
  2. Jako posiadacz wielu kont, mam też to PKO i IKO. Na razie tylko sobie zainstalowałem w telefonie, ale spróbuję przetestować. W PKO jest paru sensownych ludzi, jak choćby prezes Jagiełło, czy znany z pl.biznes.banki Amra.

    OdpowiedzUsuń