Tytuł pewnie niewiele Wam mówi, ale na pewno przyciąga uwagę, bo chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, że prowizje za handel papierami wartościowymi to mimo wszystko istotna kwestia w portfelu każdego inwestora. Nie wspominam już nawet o moim przypadku, bo jak sami możecie zobaczyć po prawej stronie, opłaty pobierane przez Skandię w moim portfelu mają bardzo duży wpływ na jego wynik.
W przypadku domów maklerskich jest nieco lepiej, choć i tak w zależności od firmy, z której usług korzystacie, przy zakupie bądź sprzedaży akcji trzeba zapłacić najczęściej od 0,25% do 0,39% wartości całej transakcji, a jeśli kupujecie za mniejsze kwoty, to procentowo nawet jeszcze więcej bo często prowizja to minimum 3 lub 5 PLN. Tym samym inwestowanie niewielkich środków na giełdzie, czy np. dokładanie co miesiąc kilkuset złotych do rachunku, generuje niepotrzebne koszty, które w rezultacie na przestrzeni lat dają zauważalne sumy.
Od czego jednak mamy amerykański sen i boom w Dolinie Krzemowej, na wszelkiego rodzaju tzw. startup'y, czyli młode firmy z pomysłem na podbicie światowego rynku, w które liczne fundusze venture capital bardzo chętnie inwestują pieniądze, bo a nuż się im trafi kolejny Facebook i zarobią grube miliardy USD.
