Zysk i strata miesiąca - luty 2012

Czas leci bardzo szybko, zeszły tydzień spędziłem w większości poza granicami naszego kraju i nie miałem czasu nawet wrzucić podsumowania ostatniego miesiąca, dlaczego czym prędzej nadrabiam zaległości, tym bardziej, że nowych tematów nie brakuje, a niedługo trzeba będzie przecież dokonać aktualizacji portfela po kolejnej wpłaconej składce.

Wróćmy jednak do lutego, dla inwestorów giełdowych był to raczej słaby miesiąc, odbicie wyhamowało, krążymy w konsolidacji wokół poziomu 2300 pkt na WIG20 i nie za bardzo wiadomo, w którą stronę ostatecznie pójdzie rynek. Amerykanie nadal są byczo nastawieni, ale pomimo przyzwoitych nastrojów w Europie i ogłoszeniu umorzenia ogromnej kwoty, ponad 100 mld euro długo Grecji, nie mamy żadnej euforii, a nawet lekkie spadki, jestem bardzo ciekawy, w którą stronę się to posunie.



W lutym tą konsolidację odczułem na QUE2, który stracił nieco ponad 1,5%. Póki co także zakup HSBC1 wydaje się raczej kiepską decyzją, bo chińska giełda też wyraźnie wyhamowała i nie kontynuuje ruchu w takim stopniu na jaki liczyłem. Na szczęście dobrze spisuje się stabilna część portfela. Bardzo dobrze spisuje się TEMP6, inwestujący na rynku obligacji, a reszta zgodnie z oczekiwaniami, powoli i systematycznie rośnie o kolejne setne części procenta. Kokosów może z tego nie ma, ale przynajmniej portfel utrzymuje się na plusie (zarabia na opłaty) i nie jestem pod kreską.


Na początku przyszłego tygodnia wpłacę kolejną składkę, ostatnią w wysokości 289,43 PLN, od kwietnia rozpocznie się piąty rok polisy, w związku z tym dostałem już informację o indeksacji składki, która wzrośnie do 303,88 PLN. Tym samym moja roczna składka wzrosła z 3000 PLN w pierwszym roku polisy, do blisko 3650 PLN, czyli całkiem sporo. Będzie to jednak prawdopodobnie ostatnia indeksacja jakiej dokonam na tym rachunku. Pakowanie coraz większych pieniędzy w ten produkt już do mnie nie przemawia, a w kwestii przyszłej emerytury zamierzam zainteresować się kontem maklerskim w ramach IKE, aby tam odkładać dodatkowy kapitał.

Jeśli chodzi o zmiany w portfelu, to obecnie nie planuje żadnych roszad, aktualny skład bardzo mi odpowiada, tym bardziej, że przyszłość nadal jest niepewna i w razie powrotu bessy, nie chciałbym znowu spaść głęboko pod kreskę.
Udostępnij

Kamil Pieczonka

  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
  • Image
    Komentarze
    Komentarze na Facebooku

24 komentarze:

  1. Hej, Kamilu co sądzisz o takim rozkładzie portfela? Na mojego konsultanta nie ma co liczyć, więc działam trochę intuicyjnie, ale też za bardzo się nie znam.

    NB3 19,81 %
    QUE1 19,78 %
    TEMP6 30,20 %
    UNK2 30,16 %

    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Moniko,

      w Twoim portfelu nie podoba mi się tylko to, że zarówno NB3 i QUE1, to praktycznie ten sam typ funduszy, czyli polskie akcje, taki podział nie ma większego sensu na dłuższą metę, przynajmniej w moim mniemaniu. Owszem, sam inwestuje jednocześnie w kilka różnych funduszy obligacji, ale w większości są to fundusze o różnym ryzyku.

      Może warto zastanowić się nad inwestycją w jakiś inny rynek, choć z drugiej strony trzeba mieć czas, aby te rynki obserwować. Jeśli zaś chodzi o samo zaangażowanie, to w dużej mierze zależy od własnego postrzegania ryzyka, Twój stosunek 40/60 (ryzykowne/bezpieczne aktywa) wydaje mi się właściwy.

      Usuń
  2. Mnie niestety w dół pociągnął ML5... i nadal oscyluję w okolicach -5% na portfelu, indeksacja w tym miesiącu i jeszcze tylko 2 lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah to złoto ;-)

      A perspektywa pozbycia się obowiązkowych składek jest piękna :D

      Usuń
  3. dziękuję za odpowiedź! Mam jeszcze takie pytanie: co zamierzasz zrobić z produktem Skandii po upływie 5 lat? U mnie okres obowiązkowych składek kończy się w październiku i myślę o wypłacie środków i rozdysponowaniu ich w jakiś lepszy sposób, a z portfela zrezygnować całkowicie. Nie wiem jednak, czy to jest w ogóle możliwe i czy Skandia nie jest zbyt obwarowana swoimi przepisami by mi na to pozwolić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 5 latach wypłacisz około 50% wpłaconych pieniędzy, reszta to kara za rozwiązanie umowy :)

      Usuń
    2. To nie tak jak myślisz, zalezy na ile lat masz podpisaną umowę, ja mam na 30 (głupota, ale co zrobić, młody byłem ;-)) i to co będzie zebrane tam przez te pierwsze 5 lat, musi zostać do końca umowy, czyli będzie można wybrać dopiero po kolejnych 25 latach :)

      Środki wpłacane po rzeczonych 5 latach, to środki wolne, które można wypłacić w każdej chwili, można po tych 5 latach zawiesic wplacanie skladek, ale wtedy automatycznie rośnie opłata za zarządzanie i koszty rosną, więc się to nie opłaca, lepiej np. wpłacić składki za rok z góry, wypłacić jeśli nie chcemy tam trzymać pieniędzy i mieć spokój na kolejny rok, później tylko powtarzać operację :)

      Więc niestety nie będziesz mogła ich po tych 5 latach wypłacić bez kary umownej.

      Usuń
    3. Witaj w klubie, zaczynając studia też dałam się "uwiązać" na 30 lat :)
      Aha, czyli jeśli dobrze rozumiem jedynym wyjściem żeby nie dopłacać już do tego produktu jest taki wybieg z przelewem powtarzany przez 25lat? Wpłacam, powiedzmy, 3000 rocznie, Oni pobierają sobie od tego koszty utrzymania te niższe (jak dotychczas) - bo wpłacam przecież w dalszym ciągu regularnie, a później wybieram te pieniądze bez żadnych opłat - bo są to już środki wolne i mogę nimi manewrować?

      Usuń
    4. Dokładnie tak, w gruncie rzeczy to opłaty dla podstawowego rachunku pozostają bez zmian, w razie zaprzestania wpłat, rosną. Za to opłaty za zarządzanie dla części wolnej są niższe dwukrotnie (przykładowo, jak dla zasadniczej jest to 3%, to dla wolnej tylko 1,5%) i poniekąd jeśli chce się kilka złotych trzymać w funduszach, to może i to nie jest takie złe rozwiązanie ;) W każdym razie lepiej podtrzymać wpłaty do końca umowy :)

      Usuń
  4. akumulacja na szerokim trwa , półki pomału lecz systematycznie się podnoszą ale czy będzie to coś trwałego ... niedawno Grecja była upadłym Pańtwem dziś już z ograniczoną wypłacalnością , a każdy wie że takie problemy nie znikają z dnia na dzień , przyszłość zaczyna być zagadką ale nie jest źle mamy 50/50 że rynki wzrosną albo spadną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto się zastanowić z tymi polisami. Możecie napisać jakie całkowite, misięczne koszty ponosicie z ich tytułu? I jakie one będą po okresie składek obowiązkowych, zakładając, że robimy te "puste" przelewy?

    50% kary to może nie być tak dużo jeśli rozważymy perspektywę kolejnych 25 lat. Patrząc na blogowy portfel można przyjąć koszty rzędu 1500 zł/5 lat. Czyli pozostaje jeszcze 7500 zł, które i tak będzie trzeba oddać. Zależy też czy Skandia indeksuje się jakoś pośrednio przed inflacją, czy też koszty są stałe..

    Można też próbować sprzedać tą polisę na zsadzie cesji, zmniejszając stratę do 25-30%. Znalezienie chętnych może być jednak problemem...

    Moim zdaniem patrzenie na to, że w perspektywie 25 lat na tej polisie da się jedak zarobić, jest błędem. Decyzja powinna być strategiczna, a nie życzeniowa.

    To jednak nie moje pieniądze dlatego łatwo mi tak powiedzieć. Proponuję jednak policzyć sobie wszystko wyłącznie po kosztach, z uwzględnieniem kosztu alternatywnego i inflacji. Nie znam szczegółów tych umów, ale wygląda na to, że lepszym wyjściem będzie rozwiązanie umowy pomimo 50% kary. Wyjściem bardzo dobrym byłaby cesja zmniejszająca tą stratę poniżej 50%.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba też pamiętać o saldzie minimalnym. W przypadku świadczenia wykupu musi pozostać 12 000 zł. Przynajmniej u mnie tak jest

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapewne dla wielu bywalców bloga moja opinia to "musztarda po obiedzie" bo już wdepnęli w tzw. plany lub polisy inwestycyjne na wiele lat. Jednak może uda się przestrzec kolejnych ludzi chętnych oszczędzać na swoją przyszłość. JEDYNĄ zaletą wieloletniego planu/polisy jest zdyscyplinowanie klienta do długotrwałego oszczędzania jeśli już w ogóle zdecydował się oszczędzać. Jednak można we własnym zakresie gromadzić środki nawet najprostszym sposobem (w funduszach, na lokatach itp.) i to z dużo lepszym skutkiem, co również ja robię.
    Dla własnych potrzeb wnikliwie analizowałem tzw polisy inwestycyjne (m.in. Skandii). Z analiz wyciągnąłem jeden najważniejszy wniosek: jest to bardzo drogi sposób oszczędzania. Opłaty jakie są pobierane z kolejnych składek oraz z już zgromadzonych środków (zarządzanie) dotkliwie obciążają wynik końcowy i nie można liczyć na duży zysk. Z kolei wycofanie się z umowy w trakcie jej trwania przez osoby które dostrzegły bezsens takiej inwestycji, grozi utratą znacznej części zgromadzonych środków. Można to odżałować w początkowym okresie umowy i potraktować jako naukę na przyszłość, jednak po kilku latach pozostaje tylko brnąć dalej i liczyć na łut szczęścia, że wpłacone pieniądze przynajmniej zwrócą się. Najlepiej jednak tego nie zaczynać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już kiedyś z Kamilem dyskutowaliśmy na temat opłacalności Skandii... Ja trzymam się tego, że np trzymanie 100% portfela w bezpiecznych aktywach, które dadzą nawet 6-7% w skali roku w rzeczywistości po odjęciu kosztów zarządzania i inflacji zamiast zysku wykaże stratę :/

      Usuń
    2. Oczywiście. Tu nie ma co drapać się w głowę. Już same koszty zarządzania polskich funduszy akcji są tak wysokie, że w zasadzie takie inwestycje należy całkowicie odrzucić. Nie mówiąc tu nawet o dodatku w postaci sterowanych portfeli czy polis, które jeszcze bardziej zaniżają rentowność inwestowania w fundusze.

      Łut szczęścia to głupota. Trzeba wszystko dobrze policzyć. Ponad to co napisałem powyżej, należałoby uwzględnić swoje dotychczasowe (i przyszłe) wyniki inwestycyjne, bez kosztów, w inwestycji alternatywnej (a także dla inwestycji wolnej od ryzyka), i policzyć to względem kosztów rozwiązania umowy i rozpatrywanego okresu.

      No i tu jest następny problem, bo nawet niewiadomo, jakie są w rzeczywistości wyniki inwestycyjne Kamila. Trudno powiedzieć, żeby podawanie prostej stopy zwrotu dla portfela prowadzonego przez 4 lata, z regularnymi wpłatami i opłatami, dawało jakiś obraz inwestora. Zresztą nie widziałem, żeby na jakimś blogu (!?!) portfel inwestycyjny prowadzony był w poprawny sposób. Może warto zacząć choćby od tego. Tu jest przykładowe szkolenie i idea:

      http://www.eportfel.com/?q=node/606

      Bodajże można również skorzystać z serwisu myfund.pl. Należałoby wszyć te regularne opłaty, ale już bez ich reinwestowania.

      Nie chodzi o to, żeby być mile lub nie zaskoczonym, tylko o to, żeby podjąć strategiczną decyzję.

      Usuń
    3. witam serdecznie fajny bloog,ja rowniez mam Skandie juz 6lat,po 5 latach zawiesilem skladke podstawowa,wiem ze sa z tego wyzsze oplaty ale czasami ryzykuje i stawiam Q2 lub przy spadkach Q3 w 30%.Obecnie mam Idea Premium w 100%,i czekam na rozwiazanie w ktora strone pojdzie rynek jak przebije 2400-50 to wtedy zaryzykuje Q2 pozdrawiam

      Usuń
    4. Ja cały czas nie potrafię obliczyć dokładnie jaki procent pochłaniają te opłaty za zarządzanie, uwzględniają fakt, że opłata zwieksza się wraz z wzrostem wartości portfela.
      np:
      opłata za zarządzanie 4% w skali roku to daje już na starcie inwestycji -4%, które trzeba odrobić żeby wyjść na 0. Czyli wychodzi mi, że 8% rocznego zysku np na fundach obligacji pomniejszone o 4% opłat i 4% inflacji daje zysk =0...tak czy nie?

      Usuń
  8. Utrzymanie siły nabywczej naszych oszczędności, czyli nominalny zysk równy zero, to nie jest wcale zły wynik. Lokaty nie zawsze będą broniły przed inflacją.

    W przybliżeniu jest tak jak piszesz. Z tym, że w rzeczywistości trzeba odjąć opłaty funduszu, opłaty za Skandię i inflację. Czy w umowie nie jest określony sposób naliczania opłaty za portfel Skandii? Może wygląda to podobnie jak w FI? Np. 4% w skali roku, za każdy dzień względem WANS z dnia poprzedniego. W takim wpadku, rzeczywistych, przyszłych kosztów (kwotowo) nie da się określić. Wszystko zależy od wielkości i momentu wpłat oraz od zmian wielkości aktywów.

    Należałoby dowiedzieć się jak dokładnie liczona jest opłata za zarządzanie portfelem Skandii, czy opłata była pobierana zgodnie z tym wzorcem w przeszłości i czy taki sam wzór mamy na przyszłość. Zakładam już, że zrobimy te puste przelewy i opłata nie wzrośnie w wyniku braku wpłat. W tym wpadku, przybliżone koszty polisy można określić przyjmując optymistyczne moim zdaniem założenie, że naszym portfelem zarobimy na opłaty Skandii (co de facto oznacza stratę).

    Ale proponuję i tak zacząć od cofnięcia się w czasie i poprowadzenie portfela w sposób sensowny, zgodnie z podlinkowanym szkoleniem. Sporo roboty, ale to wykonalne jeśli mamy dostęp do historii operacji. Łatwiejszy w obsłudze będzie chyba portal niż program. Dopiero wtedy można zacząć myśleć co dalej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kto by pomyślał, że taka ciekawa dyskusja się z tego wywiąże ;-)

    Co do opłat w Skandii, był o tym wpis, wiele zależy od tego jaką składkę zadeklarowaliśmy początkowo. Opłata naliczana jest w okolicach 20. każdego miesiąca w postaci 0,03/12*(wartość portfela) i do tego doliczana jest stała opłata administracyjna, indeksowana rokrocznie więc koszty tego produktu są jakby nie patrzeć bardzo duże. A dla kogoś kto w żadnym banku nawet za konto nie chce płacić, jest ogromnym ciosem w ego ;)

    Co do zerwania umowy, fakt, należałoby to przeliczyć, postaram się w jakimś sensownym terminie skorzystać z Twoich porad LWI i zobaczyć, czy jest sens to ciągnąć, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie, zrywania umowy i utraty 60% wpłaconych składek, bo tak po 4 latach, przy mojej składce i umowie na 30 lat, obecnie to wygląda. Największą głupotą było zobowiązanie się do wpłat przez 30 lat, przy umowie na 15 lat, po 4 latach można odzyskać aż 70% wpłaconej kwoty.

    Nie będę jednak płakał nad rozlanym mlekiem, wyliczenia opłacalności mogą być ciekawe, jak znajdę czas to je przeprowadze i oczywiście opublikuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupotą czy nie, ważniejsze jest co dalej. Kto wie, może to właśnie teraz będzie najlepszy moment. Nie chodzi mi przecież o to, żeby udowodnić, że lepiej tą polisę rozwiązać. Chodzi o podjęcie najlepszej decyzji. Bo dobre decyzje nie opierają się na prognozach.

      Jestem ciekaw co wyjdzie i jak zdecydujesz.

      Usuń
    2. Policzyłem sobie dzisiaj tak na szybko w excelu jakby to wyglądało przy utrzymaniu "wirtualnych" wpłat, założeniu, że opłata administracyjna rośnie o 0,3 PLN rocznie (mniej więcej tak jest od 4 lat), opłata za zarządzanie to stałe 3%, inflacja średnioroczna to 3%, a średni zysk roczny z portfela to 5% (czyli bardzo defensywnie).

      Wynik jest dosyć ciekawy, przy tych założenia bez dodatkowych wpłat, portfel nieznacznie rośnie w ujęciu nominalnym, jednak realnie po tych kolejnych 26 latach, jego wartość to dzisiejsze 6500 PLN, podczas gdy przy likwidacji w tym roku przy takiej kwocie, jestem w stanie odzyskać około 5600 PLN. Czyli na dobrą sprawę nie kalkuluje się kasować rachunku.

      Trzeba by tez wziąć pod uwagę, że część wolna ma opłatę za zarządzanie na poziomie 1,5% w moim przypadku, co biorąc pod uwagę dostęp do szerokiego wachlarza funduszy, ma pewne zalety. W każdym razie na pewno obliczenia przedstawie w osobnym wpisie i chciałbym spróbować też tej podanej metody zarządzania portfelem, dlatego sytuacja będzie rozwojowa ;)

      Usuń
    3. Wygląda na to, że w tej chwili się nie kalkuluje. Warto byłoby jeszcze nanieść te 2 wykresy w układzie xy, od 0 do 25. Będzie wiadomo jaki jest kierunek i kiedy ewentualnie może być najlepszy moment, gdybyśmy chcieli tą umowę rozwiązać. Bo ciągle nie wiadomo, czy taki moment już był, jest teraz, czy może dopiero będzie.

      Z jakimś bardziej rozwiniętym komentarzem poczekam jednak do Twojego wpisu.

      Moim zdaniem żaden wachlarz funduszy nie zrekompensuje dodatkowej opłaty za zarządzanie w wysokości 1.5%. Do tej pory opłaty zjadły Ci ponad 80% zysku.

      Portfel to absolutne minimum. Ja bym od tego zaczął.

      Usuń
  10. Oto moje wyliczenia dla 15-letniej polisy na życie i dożycie Skandii, przy zadeklarowanej składce 1000 zł miesięcznie (produkt aktualnie oferowany przez Idea Bank):

    Wpłacone składki klienta to łącznie 180 000 zł.

    - Najważniejsze uśrednione koszty opłat to:
    a) opłata admin. z uwzględnieniem indeksacji, średnio 180 zł rocznie potrącone z kolejnych wpłat; przez 15 lat pobrane będzie ok. 2700 zł,
    b) opłata za zarządzanie 2,1% rocznie od całości gromadzonego narastająco kapitału; po 15 latach ze składek pobrane zostanie ok. 30000 zł,
    c) koszt funduszu modelowego PM4 0,9% rocznie, więc z tego tytułu po 15 latach firma pobierze ok. 12 900 zł.
    Pozostałe warunki umowy:
    - Podatek Belki na koniec inwestycji (jeśli będzie zysk).
    - Po 15 latach wypłata 96% wartości zgromadzonego kapitału
    - Nieznany wynik końcowy inwestycji

    Ponieważ Skandia pobierając opłaty wymienione w pkt. a-c, lokuje składki klienta w różnych funduszach inwestycyjnych, więc oczekując zysku z naszej 15-letniej inwestycji, poza inflacją należy jeszcze uwzględnić kolejne koszty zarządzania pobierane przez poszczególne fundusze w których lokuje Skandia.

    Z moich wyliczeń wynika, że opłaty pobrane w ciągu 15 lat przez Skandię to ok. 25% wpłaconych składek.
    (nie jest to nagonka na Skandię, inne instytucje oferujące taki produkt np. Aegon, Axa mają podobne koszty).

    Zadanie dla dociekliwych: Jaki zysk powinny dać fundusze inwestycyjne, w których lokuje Skandia by na zakończenie polisy klient po potrąceniu kosztów otrzymał z powrotem kwotę będącą przynajmniej odpowiednikiem zwykłej lokaty owego 1000 zł miesięcznie z oprocentowaniem 4% rocznie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam. Ciekawa dyskusja. Czekam na rozwinięcie tematu i obliczenia.

    Zastanawiam się co robić z moją polisą w Skandii (na 15 lat, już prawie rok po 200 zł/ mies.).
    Problem polega na tym że nie mam czasu na śledzenie rynków. Po prostu nie mam i nie będę miał przez co najmniej kilka lat póki dziecko mi nie podrośnie i kropka. I dlatego nie wiem czy jest sens w to brnąć...

    Pozdrawiam
    Szymon

    OdpowiedzUsuń